One Direction - Jeden Kierunek

Vas Happenin ???

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!
- Tu jest Twój pokój - powiedział Zayn, kiedy wchodziliśmy do pomieszczenia, uśmiechając przy tym uroczo
- Dziękuje - powiedziałam i rzuciłam się chłopakowi na szyje
- Nie ma za co. To tylko pokój i należy go urządzić, ale tak aby się Tobie podobał - zaśmiał się melodyjnie.
- Dziękuje, za to że mnie przygarnęliście, naprawdę nie sądziłam, że po tym jak zachowałam się w stosunku do Louis'a, będzie jeszcze w stanie na mnie patrzeć.
- Nawet tak nie mów, to nie Twoja wina, że nie chciałaś zniszczyć mu związku z Elaenor
- Skąd wiesz ? - zapytałam szybko
- Mam Swoje sposoby - mrugnął do mnie - a teraz, rozpakuj się i przyjdź do nas na dół - rzucił, po czym opuścił pokój. Pociągnęłam walizkę do środka i zaczęłam się wypakowywać.

- Co na obiad ? - wbiegłam do kuchni i usiadłam na blacie
- Widać, że jesteś siostrą Horana - zaśmiał się Liam - A na obiad musisz nam coś zrobić
- Aha ? A czemu dowiaduję się o tym ostatnia ?
- Ponieważ, nie miał kto Ci tego powiedzieć - usłyszałam Hazze, a w tym samym momencie zadzwonił mój telefon. Wyjęłam go z kieszeni i wcisnęłam zieloną słuchawkę
- Słucham ?
- Kochanie... I jak Ci się mieszka z chłopakami ? - usłyszałam od razu pisk mojej przyjaciółki.
- Wiesz, może najpierw pozwolisz mi z nimi pomieszkać ? - zaśmiałam się do słuchawki i ruszyłam do Swojego pokoju - Wiesz, jak na razie to tylko kazali mi ugotować obiad, aż boję się pomyśleć co będzie jutro
- To może wrócisz do nas? Bardzo się stęskniliśmy za Tobą, ja Mike i Sam.
- Sam ? Rozmawiałaś z nim ?
- Tak - zaśmiała się - Jak się dowiedział, to kazał mi przekazać Ci, że masz wracać, a jak nie to on przyjedzie do Ciebie w najbliższym czasie.
- Wiesz przecież, że nie mogę wrócić, ale Ty z Michaelem zawsze możecie przyjechać, oczywiście jak poproszę Nialla aby się zgodził i zagadał chłopaków
- Tak, albo idź do Harrego i powiedz, że przyjadę, może się ucieszy - rzuciła
- Ooo to na 1 miejscu powinnam powiedzieć.
- Amanda ! - usłyszałam z dołu
- Vic, muszę kończyć, zadzwonię później.
- Okey. Kocham Cię Maleńka
- Ja Ciebie też Kicia - powiedziałam i rozłączyłam się, a następnie zeszłam na dół.
- Kto mnie wołał ? - zapytałam patrząc na 4 chłopaków.
- Ja - odezwał się Zayn - potrzebuje pomocy, musisz ze mną iść
- Ale miałam zrobić obiad - powiedziałam patrząc na Malika, który ciągnął mnie za rękę w stronę wyjścia
- Harry nie jest głodny, Liam Sobie sam coś upichci, a Niallowi przyda się dieta, nie marudź i chodź. - wyszliśmy na zewnątrz. - Posłuchaj, potrzebuje rad.
- Ty ? Zayn Jestem taki zajebisty Malik ? - zaśmiałam się
- Tak jaa ! - powiedział zmieszany - Chodzi o pewną dziewczynę - spoważniałam i spojrzałam na niego
- Rany ! Zayn, zakochałeś się ! Kim ona jest ?
- Perrie Edwards - odpowiedział
- To ta blondynka, z tego zespołu Little Mix ?
- Tak, to ona. Spotykamy się ze Sobą od paru tygodni, ale nie jestem pewien, czy ona również coś do mnie czuje.
- Skoro się z Tobą umawia, to pewnie czuje. A poza tym, powinieneś jej powiedzieć.
- A Ty ? Czemu nie powiedziałaś prawdy Louisowi ?
- Bo on ma dziewczynę.
- To nie zmienia faktu, że powinnaś mu powiedzieć.
- Nie rozmawiajmy o Louisie, chciałeś żebym Ci pomogła to proszę bardzo - klepnęłam go w tyłek i ruszyliśmy do przodu, aby porozmawiać

Oczami Louisa

- Louis ! Obudź się w końcu - usłyszałem, po czym poczułem ciepłe usta na Swoich.
- Już wstaje - powiedziałem, kiedy El się ode mnie odkleiła. Ostatnio mam coraz większą ochotę na pocałunki od kogoś innego. I za każdym razem, kiedy Eleanor mnie całuje, mam ochotę odepchnąć ją i powiedzieć całą prawdę.
- Kochanie, co jest z Tobą ? - zapytała
- Nic, naprawdę nic.
- Powiedz mi co się dzieję, nie całujesz mnie, nie przytulasz, już nie mówisz mi, że mnie kochasz. Co jest na rzeczy Louis ?
- Nie będę Cię okłamywał
- To mnie nie okłamuj.
- Ale ja mówię, o "Kocham Cię". Nie będę mówić ci czegoś co jest nie prawdą.
- O czym Ty do cholery mówisz ?
- El, zakochałem się.
- Dlatego tu przyjechaliśmy prawda ?
- Tak - odpowiedziałem zmieszany.
- Kto to ? Czy to ta siostra Nialla, o której mówiłeś ?
- Amanda. Od czasu naszego pocałunku nie mogę...
- Pocałunku ?! Całowaliście się ? Louis, dlaczego nie powiedziałeś mi od razu ? - krzyknęła głośno.
- Bałem się ! Jesteśmy ze Sobą bardzo, bardzo długo i wiesz, że nie zostawiłbym Cię ! Ale sama rozumiesz..
-.. Serce nie sługa. Wiem Lou - dokończyła za mnie - Powiedziałeś Jej ? - zapytała, czym mnie bardzo zdziwiła
- Powiedziałem
- I co ona na to ? - była dociekliwa
- Nie kocha mnie
- To dlaczego się całowaliście ?
- Tak jakoś wyszło. - odpowiedziałem patrząc w podłogę.
- Kto zaczął ?
- Ale co ? - zapytałem niepewny
- Całować - odpowiedziała stanowczo. Była wkurzona, choć próbowała to ukryć, ale na pewno była zraniona. Przeze mnie.
- Ona.
- W takim razie muszę z nią pogadać - odezwała się po chwili ciszy.
- Ale nie zrób jej krzywdy, proszę - ożywiłem się patrząc na nią
- Jasne - posłała w moją stronę swój uśmiech ":)" nienawiści i wstała, a potem zaczęła się pakować. Również wstałem i zacząłem robić to co dziewczyna
- Przepraszam Cię Eleanor - rzuciłem nagle.
- Rozumiem - usłyszałem szloch - Przecież.. sama powiedziałam "serce nie sługa"
- A czy dalej będziemy utrzymywać kontakt ?
- Louis, chyba sam powinieneś wiedzieć, że nie powinniśmy. Nie chcę robić Sobie głupich nadziei, na to że jednak coś Ci się pomyliło. Poczułam się zraniona i chcę po prostu zapomnieć. Pozwolisz mi na to ? - wydukała, a mnie zamurowało
- Tak, oczywiście. - odpowiedziałem

Oczami Amandy

- I myślisz, że to pomoże ? - zapytał po raz kolejny Zayn, który trzymał w dłoni bransoletkę z wygrawerowanym imieniem "Perrie" i czekoladki.
- Jestem pewna na 100%. Tylko masz jej zapytać.
- Zapytam, zapytam. - odpowiedział i opuścił mieszkanie.
- Widzę, że z Zaynem zaczynasz się świetnie dogadywać - usłyszałam za Sobą. Niall stał przy schodach i patrzył na mnie z uśmiechem.
- Wiesz, to Harry powinien to mówić. Ciebie znam tyle co Malika.
- Ale przecież jestem Twoim bratem.
- A Harry moim paroletnim przyjacielem.
- I tu mnie właśnie boli - posmutniał.
- Niall, kocham Cię braciszku - podeszłam do niego i przytuliłam go.
- Amanda ! Nigdzie nie wychodź ! - usłyszałam z góry głos Curlego
- Dlaczego ? - zapytałam zdziwiona.
- Ktoś do Ciebie przyjdzie - uśmiechnęłam na myśl o niebieskookiej blondynce - Okey - odkrzyknęłam i z uśmiechem przytuliłam się do mojego brata.

Leżałam przed telewizorem, kiedy ktoś zadzwonił do drzwi. Z entuzjazmem pobiegłam otworzyć. Kiedy to zrobiłam, nie zobaczyłam tam niestety mojej przyjaciółki, ale dziewczynę MOJEGO Louisa.
- Eleanor ?
- Cześć. Amanda. Przyszłam z Tobą pogadać.
- O czym ?
- O Lou. Wiem, że coś między Wami było, bądź jest..
- El. To już przeszłość.
- Nie! Przeszłością jest nasz związek. Słuchaj, ja nie mam Ci za złe że mi go odbiłaś, ja jestem po prostu wkurzona i zraniona, przez to że mi nie powiedzieliście. Ile wy się znacie ? Miesiąc? Może dwa. Ale w tak krótkim czasie się zakochiwać?
- Posłuchaj Eleanor...
- Nie! To Ty mnie posłuchaj - przerwała mi - Kocham Louisa i nie chcę, żeby cierpiał, a to że powiedziałaś mu, że go nie kochasz zraniło go. I to piekielnie, więc jeżeli masz zamiar go bardziej dołować, to po prostu zniknij z jego życia, aby mógł zapomnieć.
- Nigdy nie powiedziałam mu, że go nie kocham. Owszem krzyknęłam do Harrego, ale nigdy nie powiedziałam tego patrząc mu w oczy, a czytając list pożegnalny od niego, po prostu, zrozumiałam, że postąpiłam zbyt pochopnie i powinnam powiedzieć mu od razu prawde.
- Dobrze, że to zrozumiałaś. To co zamierzasz teraz zrobić? - zapytała
- Chyba do niego zadzwonić - odpowiedziałam niepewnie.
- W takim razie zrób to - dodała.
- Zrobię to. Ale ciekawi mnie tylko jedno, dlaczego to robisz?
- Zależy mi na Jego szczęściu. - wygęgała - .a teraz jeśli pozwolisz, wróce już do Siebie. - wycofała się do wyjścia i opuściła dom
- Dziękuje - rzuciłam w jej kierunku
- Nie ma za co

Oczami Louisa

Na co ja w ogóle czekam? Na to aż zadzwoni? El powiedziała, że z nią pogada. A może to ja powinienem wykonać 1 krok? Pewnie tak. Podszedłem do stolika, chwyciłem mój telefon i wykręciłem numer do dziewczyny.
- Halo? Louis? - z jej głosu mogłem wyczytać, że była zdziwiona, ale i przerażona. Ale czego się bała?
- Tak. Chciałem Cię usłyszeć - rzuciłem szybko
- Dobrze że dzwonisz, miałam zrobić to samo - kiedy to powiedziała, moje serce zabiło szybciej. Chciała so mnie zadzwonić - rozmawiałam z Eleanor. Ale nie sądze, że to jest rozmowa na telefon.
- Tak ja też tak uważam. Wracam za tydzień do domu, muszę jeszcze posiedzieć troche w Doncaster. Nie obrazisz się?
- Nie! Nie mogłabym. Rozumiem. A nie miałeś być gdzie indziej?
- Wróciłem.
- To dobrze. Możesz pozdrowić ode mnie swoją mame - powiedziała, a ja się uśmiechnęłem.
- Zrobię to - powiedziałem. - To do zobacze ia za tydzień
-Do zobaczenia Lou - usłyszałem i odsunąłem telefon od ucha, kiedy naciskałem czerwoną słuchawke, usłyszałem jeszcze "Kocham Cię" a później było już za późno, bo do moich uszu doszedł dźwięk zerwanego połączenia.

Tydzień później

Po tygodniowym wypoczynku w rodzinnych stronach, wracałem do chłopaków i do mojej Amandy. Nie rozmawiałem z nią od naszej ostatniej rozmowy i nie widziałem jej przez dobre prawie 2 tygodnie i bardzo za nią tęskniłem. Kiedy wchodziłem do naszego mieszkania z szerokim uśmiechem, dostrzegłem tylko 3 chłopaków siedzących na sofie w salonie.
- Cześć - rzuciłem, a chłopcy rzucili się na mnie, tuląc do siebie i dusząc przy tym - Gdzie reszta? - zapytałem mając na myśli Mandy.
- Amanda z Niallem pojechali do Polski.
- Co?? - krzyknąłem

****

Witam, podłuuugiej przerwie. Jak to bywa w moim życiu kolorowo, egzaminy za niedługo się zbliżają i nie mam na nic czasu.
*
Informacja, która ostatnio do mnie dotarła pogorszyła sprawę. Domyślacie się pewnie, że mówie o Zaynie. Co noc płaczę :C tak wiem. Jak dziecko, ale nie potrafię tego powstrzymać, gdy dowiaduje się, że mój ulubiony zespół nie jest już taki sam. Staram się przyzwyczaić do kwartetu One Direction, ale jest to dość trudne dla mnie, jak i pewnie dla wielu z Was. Teraz powinniśmy wspierać chłopców, żeby wiedzieli, że mimo przeciwności losu, cały czas jesteśmy z nimi, bo mają oni najlepszych fanów na świecie. <3 Mam nadzieje, że Zayn wróci do 1D, choć małe szanse na to.. to nadzieja zawsze umiera ostatnia :* ...
Mam nadzieje że spodoba się rozdział.
Tagi: undefined
30.03.2015 o godz. 00:25
Oczami Amandy

- Co tu się dzieje ? - usłyszałam krzyk Harrego. Szybko oderwałam się od Louisa i spojrzałam na dwójkę moich przyjaciół.
- Rozmawiamy - odezwał się w końcu szatyn pode mną, odwracając wzrok na Curlego.
- No właśnie - potwierdziłam, a następnie podniosłam się szybko z chłopaka.
- Victoria, możemy porozmawiać ? - zapytałam patrząc na nią.
- Jasne. - wyszliśmy z pomieszczenia zostawiając chłopców samych - O co chodzi ? Louis. Tomlinson. Cię. Pocałował. Nie cieszysz się - zapytała podjarana.
- Cieszę się. - powiedziałam bez przekonania.
- To o co chodzi ?
- Vic... On ma przecież dziewczynę. I to jaką dziewczynę. Jeszcze niedawno zapewniałam ją, że nic nie łączy mnie z jej chłopakiem. Wiesz jaki byłby skandal, jakby wygadała całemu światu, że jej chłopak, piosenkarz najsłynniejszego zespołu na świecie ją zdradził ? Nie mogę Vici ! Kocham Go, ale nie pozwolę na to.
- Amanda ! On Ciebie przecież też Kocha.
- Victoria ! Nie mogę.
- Mandy, możesz ! Kochasz Go, a On kocha Ciebie.
- Już zdecydowałam.

Oczami Louisa
Kuchnia.


- Gadaj Stary ! - zaczął Hazz, kiedy zostaliśmy sami.
- A czemu Ja ? To ty masz co opowiadać.
- Bo to dzięki mnie, Amanda na Ciebie upadła, a Ty ją miałeś szansę pocałować.
- Hazz. Nie wiem czy w ogóle powinienem to robić. Mam dziewczynę.
- Masz dziewczynę. Ale powiedz mi czy z miłości, czy z przyzwyczajenia ?
- Harry. Ja już sam się w tym gubię. Od kiedy pojawiła się Amanda, wszystko się pokręciło.
- Bo się zakochałeś przyjacielu. Dlaczego jej tego nie powiedz ?
- Zakochałem ? Debilu..
- A ja Harry ! Stary, weź jej to powiedz !
- Nie ! Boję się
- Czego ?
- Że ona nie odwzajemnia tego co ja !
- Warto zaryzykować. - odpowiedział. Pokiwałem głową i wstałem ruszając do pokoju dziewczyny. Kiedy stanąłem przed nim, złapała mnie trema. Zapukałem i usłyszałem cichutki głos dziewczyny mówiący "Proszę" i od razu moje serce zabiło szybciej.
- Hej. Możemy pogadać. - cały zestresowany zapytałem dziewczyny, znacząco patrząc na Victorie, która chwilę potem zostawiła nas samych. Usiadłem na łóżku obok niej i zacząłem,
- Słuchaj, Mandy. To co się stało na dole... to...
- Tak wiem Lou. Ja też tak uważam. Nie powinno się wydarzyć. - powiedziała, a moje serce rozpadło się na 1000 kawałeczków.
- Taaak. Racja - odpowiedziałem, wstając z łóżka i kierując się do drzwi.
- Loui - zawołała za mną, a ja odwróciłem się do ukochanej. - Tylko to nie zniszczy naszych relacji, co ?
- Sądzę, że po tym co się stało, muszę wszystko przemyśleć, wiesz ? Ale nie chcę stracić tak dobrej przyjaciółki, więc nie powinno. - uśmiechnąłem się do niej i wyszedłem pośpiesznie z pokoju. Wbiegłem do Swojego i rozpłakałem jak 5-letnie dziecko upadając przy tym na kolana. Schowałem twarz w dłoniach i wytarłem łzy.
- Co jest Louis ? - usłyszałem Harrego. - Boo ? Co się stało ? - chłopak uklęknął przy mnie i chwycił moje nadgarstki odsuwając je od mojej twarzy.
- On.. Ona mnie olała rozumiesz ? Nie kocha mnie. Wiesz jak mnie to zabolało. - prawda ! Zabolało. Nie wierzę, że teraz leżę i ryczę przez jakąś dziewczynę, podczas kiedy mam Swoją cudną El. Ale to nie byle kto ! TA KOBIETA SKRADŁA MI SERCE ! I dopiero teraz to zauważyłem.
- Pieprzysz ! Ona Cię Kocha ! Znam tą dziewczynę za długo, żeby tego nie wiedzieć. Widzę to po tym jak na Ciebie patrzy, jak reaguje na dotyk, jak reaguję kiedy ją skomplementujesz, kiedy rozmawiasz o Eleanor. Ja to wszystko zauważam. Porozmawiam z nią stary. Nie bój się - wstał i wyszedł zostawiając mnie samego. Doczołgałem się na łóżko i wtuliłem w poduszkę.

Oczami Amandy

- Amanda - usłyszałam trzask.
Cholera. Pomyślałam Sobie. Harry Wbiegłam szybko do łazienki i zaczęłam nerwowo wycierać oczy, aby nie został ślad po rozmazanym przez łzy makijażu. Tak, Płakałam. A czemu ? Przez niego. Bo jest za bardzo idealny, bo za bardzo go pokochałam. Co on do mnie czuję ? Nie wiem tego, ale nie pozwolę zmarnować jego kariery dla jakiejś zwykłej dziewczyny.
- Amanda ! Wyłaź stamtąd.
- Czego chcesz ?
- Musimy porozmawiać. - powiedział poważnie, a ja powoli podeszłam do drzwi i oparłam się delikatnie o nie - Chodzi o Louisa. Posłuchaj mnie, jesteś dla mnie jak siostra. Martwię się o Ciebie i chcę Twojego szczęścia, wiesz o tym. Prawda ? - pokiwałam głową, ale głupia ja się zorientowałam chwilę później, że mój rozmówca stoi za drzwiami i odpowiedziałam
- Wiem.
- No właśnie, ale Louis.. Louis też jest dla mnie ważny. Jest tak samo jak Ty mi bliski. Zwierza mi się ze wszystkiego. Wiem co on czuję. Do Kogo czuję. I wiem co czuję do Ciebie. Tego się nie da nie zauważyć. Tak samo z Tobą. Widzę to wszystko, a wiesz przecież, że mnie nie oszukasz. Dlaczego go spławiłaś i nie powiedziałaś mu prawdy, co ?
- Harry... ja... Ja po prostu nie chciałam... - nie wiedziałam co powiedzieć - Nie Kocham Go Hazz - Jak To Kłamstwo przeszło mi przez Gardło ? ?
- Louis ? Lou zaczekaj - nagle usłyszałam bieg, i jak Harry zbiega po schodach i huk zamykanych drzwi. Czy Louis to usłyszał ?


Oczami Harrego

Zacząłem biec za Louisem. Usłyszał to co powiedziała. Dlaczego ona go rani, skoro go tak kocha. Nie rozumiem tego, co ona chcę tym osiągnąć ?
- Tomlinson proszę Cię !
- Co znów ? Daj mi odejść. - odkrzyknął z niedalekiej odległości
- Nie dam. Nie zostawię Cię teraz samego.
- Mogę chociaż zapomnieć w samotności ?
- Ale jak ?
- Chcę wyjechać
- Gdzie ?
- Za granicę. Nie Londyn, Nie Tu. Myślałem o Stanach Zjednoczonych. Wyjadę z Eleanor.
- A co z One Direction ? Kiedy zdążyłeś to przemyśleć ?
- Nie bój się, miesiąc czy dwa przerwy chyba możemy mieć. Pozwól mi, jeżeli jestem dla Ciebie ważny.
- Jasne, ale warunek jest taki, że będziesz utrzymywał ze mną kontakt. Nieważne co by się działo.
- Obiecuję - odpowiedział mi, a ja podszedłem do niego i go bratersko przytuliłem.

Wróciliśmy do domu. Po rozmowie, którą odbyliśmy Louis poszedł szybko się spakować, a ja zabukowałem mu bilet do Londynu. Chciał jak najszybciej opuścić Polskę, wrócić do Londynu, gdzie pojedzie do Doncaster i do Eleanor. Jeszcze w tym tygodniu wylatuję do Stanów. Przyda mu się odpoczynek. Obiecałem mu, że powiem tylko chłopakom gdzie się znajduję.
- Co robisz ? - zapytała Vic, siadając obok mnie.
- Nic, patrzę po internecie. A Ty ? - zapytałem zamykając laptopa.
- Ukrywasz coś ? - zapytała podejrzliwie, a ja pokręciłem głową. - Chodzimy ze Sobą dopiero niecalutkie 5 godzin, a Ty już mnie okłamujesz. Nieźle się zaczyna. - powiedziała wstając obrażona. Szybko chwyciłem ją za nadgarstek i pociągnąłem do Siebie, przez co upadła mi na kolana.
- Nic nie ukrywam. Przysięgam. - powiedziałem, patrząc jej głęboko w oczy.
- Wierzę Ci - pocałowała mnie namiętnie w usta i ponownie wstała, kierując się do swojego pokoju. Wyłączyłem komputer i poszedłem do Siebie. Szybko się umyłem i poszedłem spać.

Oczami Louisa

Wstałem dość wcześnie, bo o 4.30. Musiałem zdążyć na samolot. Obudziłem Harrego i poprosiłem, aby odwiózł mnie na lotnisko.
- Stary. Wiesz, że ona Cię Kocha ? - zapytał, kiedy byliśmy w drodze na lotnisko.
- Przestań. Chcę wyjechać i zapomnieć. Nie mam ochoty o tym myśleć, okey ?
- Jasne - odpowiedział i przez całą drogę na lotnisko już nikt się nie odzywał.

Wyszedłem z taksówki i spojrzałem na mój dom w Doncaster. Nic się nie zmienił. Wszedłem do środka, gdzie przywitała mnie mama. Uścisnęła mnie i zaprosiła na obiad. Zjadłem ze smakiem. Po czym postanowiłem jej od razu powiedzieć o jej planach.
- Mamo. Chcę wyjechać do Stanów - powiedziałem, a mama spojrzała na mnie z szeroko otwartymi oczami
- Dlaczego ? Macie trasę ? Plany się zmieniły ?
- Nie mamo. Chciałem odpocząć, bo wiesz ... - powiedzieć jej ? W końcu zawsze wszystko jej mówiłem. - Powiem wprost. Zakochałem się w Amandzie.
- I chcesz uciec ?
- Po prostu, ona mnie nie kocha, a ja chcę jak najszybciej zapomnieć. - powiedziałem, a po policzku spłynęła mi pojedyncza łza. Ann szybko starła ją kciukiem i przytuliła mnie do Siebie.
- Wszystko się ułoży, zobaczysz - pocieszała mnie głaskając delikatnie po głowie. - Kiedy zamierzasz tam lecieć ?
- Ustalę wszystko jeszcze z Eleanor i...
- Chcesz jechać tam z nią ? - zapytała, a ja nie widziałem w tym nic dziwnego.
- Tak. A co ?
- Przecież jej nie kochasz. Dlaczego akurat z nią ?
- Nie chcę nic między nami niszczyć mamo. - odpowiedziałem zgodnie z prawdą.
- Rozumiem. Nie będę się wtrącać, ale wiedz, że możesz do mnie zawsze przyjść.
- Wiem Mamo. - pomogłem kobiecie przy sprzątaniu po obiedzie i ruszyłem spakować się, oraz zadzwonić do Swojej dziewczyny.

Oczami Amandy.

- Idź po Louisa ! - rzuciła Vicki w moją stronę szmatą.
- Po co ?
- Jeszcze nie wstał ! - odpowiedziała i popchnęła mnie w stronę schodów. W salonie siedzieli chłopaki i grali w Fife. Wyszłam po schodach i skierowałam się do pokoju Marchewki. Zapukałam, ale nic nie usłyszałam. Zapukałam jeszcze raz, ale nadal odpowiadała mi cisza. Odważyłam się wejść, ale po Louisie ani śladu. Na łóżku za to leżała jakaś karteczka.

Dla Amandy ~ pisało dużymi Literami

Droga Amando
Jeśli to czytasz to znaczy, że albo Harry Ci to dał, bo się do tego dobrał, lub zostawił to na łóżku, bo wątpię, aby to go nie zaciekawiło.
Zaśmiałam się Wróciłem do Doncaster. Chciałem być jak najdalej... od Ciebie. Dlaczego ? Pewnie się zastanawiasz. Po prostu, się w Tobie zakochałem. Chciałem zapomnieć, więc wróciłem do mojego rodzinnego miasta, skąd wyjadę zaraz po powrocie tam. Gdzie wyjadę ? Nie ważne. Nie szukaj mnie. Daj mi zapomnieć o Tobie, o Twojej idealnej osobie, o tym jaka jesteś piękna. Daj mi zapomnieć o smaku Twoich ust, który pragnąłem poczuć od samego początku naszej znajomości. Cieszę się, że Cię poznałem, bo tym samym poznałem co to znaczy tak naprawdę się zakochać. Mam nadzieję, że nie zapomnisz o Louisie Tomlinsonie, którego nazwisko miałaś nosić :) Słyszałem jak mówisz Harremu, że nic do mnie nie czujesz, także wiem, nie musisz się tłumaczyć, jeśli kiedykolwiek jeszcze się zobaczymy. Przepraszam Cię najmocniej :*
Twój Louis


Coo ? Jak to ? Wyjechał ! Nie, nie, nie, nie ! Nie mógł wyjechać ! Szybko zbiegłam na dół i spojrzałam na smutnego Harrego. Ten posłał mi pocieszające spojrzenie i uśmiechnął się do mnie. A ja w tym właśnie momencie zdałam Sobie sprawę, że straciłam osobę, którą naprawdę pokochałam.

Oczami Nialla

Zauważyłem moją siostrę siedzącą na parapecie w Swoich pokoju.
- Już wszędzie Cię szukałem - powiedziałem w jej kierunku, a ona nawet się nie odwróciła - tęsknisz za nim ? - zapytałem, ponieważ wiedziałem o co chodzi. Harry o wszystkim nam powiedział. Amanda pokiwała głową i spojrzała na mnie, a ja podszedłem do niej i przytuliłem ją do Swojej piersi.
- Dlaczego ja jestem taka głupia ?
- Nie jesteś.
- Mogłam mu powiedzieć, że go Kocham, a ja go tak po prostu odtrąciłam. - Harry nie powiedział nam jednak jednego, gdzie nasz kochany Boo Bear postanowił się udać. Wiedział, że powiemy wszystko Mandy. Zwłaszcza ja, kiedy zauważyli jak bardzo się do Siebie zbliżyliśmy.
- Chodź na dół, nie będziesz tu tak siedziała - powiedziałem ciągnąc ją na dół, gdzie siedzieli wszyscy. Usiedliśmy na kanapie w salonie, a blondyna wtuliła się w moją klatkę.
- Jesteśmy rodzeństwem - powiedziałem bez zastanowienia. Wszyscy spojrzeli na nas.
- Wiemy - odpowiedział Liam, a ja rzuciłem spojrzeniem na Zayna.
- Zmusiła mnie - usprawiedliwił się wskazując palcem na Williams. Uśmiechnąłem się do niego, co miało znaczyć, że rozumiem, a następnie pogłaskałem Amandę po głowie.

Oczami Amandy

Siedzieliśmy dzisiaj calutki dzień, nikt nie miał ochoty rozmawiać. Kiedy przyjechał Tata, wszyscy ruszyli do Swoich pokoi i jakby nigdy nic, poszli spać. Rano wstaliśmy o 5 rano, przygotowaliśmy się do wyjazdu, po czym pojechaliśmy na lotnisko.

Samolot wylądował w Londynie o 9. Wszyscy porozjeżdżali się do domów, ale tylko Niall wrócił z nami, po moje rzeczy. Kiedy weszliśmy do domu, od razu pobiegłam do Swojego pokoju i wyciągnęłam torbę.
- Cieszę się, że postanowiłaś jednak z nami zamieszkać - usłyszałam głos brata. Ja nic nie odpowiedziałam, tylko wstałam i przytuliłam się do niego. Wspólnie wszystko spakowaliśmy i ruszyliśmy na dół.
- Tato. Będę tęsknić - krzyknęłam rzucając się ojcu na szyję.
- Niall, masz opiekować moją córką. Będę Was odwiedzał i dzwonił co jakiś czas. - odpowiedział, a ja się uśmiechnęłam, wtulając mocniej. Blondyn to samo poczynił i zrobiliśmy wspólnego misiaka. Wyszliśmy z domu, żegnając się jeszcze raz i pojechaliśmy na posesje One Direction, gdzie teraz miałam zamieszkać.

****

Przepraszam... :( Zawiodłam Was. :( Nie dodawałam wybaczcieee ! :( Nawet nie miałam czasu czytać wasz opowiadania :ccc Wybaczcie Mi ! Miałam małe problemy :o Rodzinne można powiedzieć. Ale w końcu napisałam i mam nadzieję, że będzie się podobać <3
Tagi: Rozdział IX
02.12.2014 o godz. 22:39
- O czym chcesz rozmawiać ?
- O Nas - odpowiedział poważnie chłopak.
- Nas ? Lou, ale przecież...
- Nie ! nas jako przyjaciołach.
- Aaa. No dobra - odpowiedziałam bez entuzjazmu. Ruszyliśmy w stronę parku, wesoło gawędząc.
- Oo, kogo my tu mamy ?? - nagle usłyszałam głos. Znajomy głos.
- Cześć Natalia.
- Witaj Ciamajdo. - Louis patrzył na nas jak na idiotów. Oczywiste było, że nie rozumie nic z tego co mówimy. - Co Ty tu robisz ?
- Przyjechałam na wakacje. Nie mogę ?
- Oczywiście, że możesz, ale pokazywać się z takim przystojniakiem ? To grzech z Twojej strony. Powinnaś się wstydzić.
- Niby czego ? Że jest mną zainteresowany ? A nie Tobą ? - rzuciłam w jej stronę i przygryzłam delikatnie wargę.
- Niby z której strony zainteresowany paszczurze ? - DOŚĆ ! Ta laska niesamowicie po mnie jeździ ! Mam dość.
- Natalia, zabieraj stąd swój napompowany tyłek i tą tandetną tapetę i zmiataj. Nie potrzebna tu jesteś.
- Kpisz Sobie ? - powiedziała i odwróciła się z zamiarem odejścia - jeszcze mnie zapamiętasz - i poszła.
- Kto to był ? - zapytała niczego nieświadomy chłopak.
- Mój nieprzyjaciel.
- Powiedziała Ci coś ? - zapytał kładąc mi rękę na ramieniu.
- Nie. Nic mi nie mówiła.
- A o co poszło jeśli można wiedzieć ?
- O nic. Lubi mnie po prostu zaczepiać.
- No to już Cię nie będzie zaczepiać. Przynajmniej przy mnie - powiedział obejmując mnie ramieniem. - A dlaczego Cię tak nienawidzi ?
- Chodziłam z jej byłym.
- Byłym ? To dlaczego Cię nienawidzi skoro byłym ?
- Ponieważ zerwał z nią dla mnie. Powiedział jej że kocha mnie, a po tym zeszliśmy się. Nie wiem czy znów z nią jest czy nie, ale to mnie nie interesuję.
- To nie jesteś już z nim ?
- Nie. Zdecydowaliśmy, że skoro się wyprowadzam, to lepiej dla nas, aby się rozstać. Odległość zabija miłość. A nie chciałam później cierpieć.
- Dlaczego miałabyś ?
- Nigdy nie wiesz co się mogłoby stać. W sumie, dobrze, że się rozstaliśmy. Jakbym miała się zakochać w związku. - powiedziałam i spojrzałam na niego z zakłopotaniem.
- Zakochałaś się ? - zapytał.
- Eee, wiesz Lou, bo ja.. może pójdziemy do domu ? - wymyśliłam na poczekaniu.
- Jasne. Chodźmy. - wstaliśmy z ławki i ruszyliśmy w stronę domu. Jakieś 100 metrów od domu, zaczął dzwonić mi telefon. Wyciągnęłam go z kieszeni i spojrzałam na wyświetlacz. "Niall"
- Niall dzwoni. - powiedziałam w stronę szatyna.
- Odbierz - rzucił.
- Ale po co ? Zaraz będziemy na miejscu.
- No w sumie... - nie odebrałam i schowałam telefon do kieszeni. Stanęliśmy przed drzwiami do domu. Chłopak otworzył mi drzwi i weszłam do środka, a zaraz za mną on.
- Gdzie byliście do cholery ? - usłyszałam krzyk blondyna.
- Na spacerze. - odpowiedziałam.
- Dzwoniłem do Ciebie Lou. Czemu nie odbierałeś ?
- Luzuj majty Horan. Żyjemy. - powiedział Louis i wyciągnął telefon z kieszeni. - WOW ! Aż 40 nieodebranych wiadomości ? No nie spodziewałem się tego.
- No trzeba było się telefonem zająć.
- Rozmawialiśmy. - odpowiedziałam.
- Taa. My też porozmawiamy Słonko - pogroził mi palcem Horan i z powrotem usiadł na kanapie.
- Idę do Siebie - powiedział po chwili Lou i podszedł do mnie, pocałował w policzek i szepnął na ucho "Dobranoc" . Zdziwiło mnie to, ale i niezmiernie ucieszyło. Chłopak zniknął na schodach, a wszyscy popatrzyli na mnie z szeroko otwartymi buziami.
- Czy my o czymś nie wiemy ? - zapytał Liam.
- Wiecie o wszystkim. Idę spać. Zamknijcie buzię, bo Wam muchy wlecą. Dobranoc - powiedziałam i wyszłam po schodach do góry. Stanęłam przy drzwiach Tomlinsona.
- El. Mnie z nią nic nie łączy. Tylko przyjaźń. - usłyszałam, a następnie weszłam uprzednio pukając. - O Amanda. Proszę powiedz Eleanor, że między nami nic nie ma - powiedział podchodząc do mnie z telefonem.

ROZMOWA:

- Halo ? El ? Witaj !
- Witaj ? Tylko tyle masz do powiedzenia ? Wiedziałam, że w szpitalu w tej całej narzeczonej coś jest. W internecie i w gazetach są wasze zdjęcia.
- Eleanor ! Nas. Nic. Nie. Łączy - powiedziałam powoli. - Wierzysz jakimś brukowcom ?...
- Ale tu są zdjęcia ! Trzymacie się za ręce - krzyczała nadal dziewczyna.
- El, pozory mogą czasami mylić. A Ty powinnaś mieć zaufanie do swojego chłopaka.
- Mam. Ale to wygląda naprawdę interesująco prawdziwie.
- Pozory ! - powtórzyłam - Zaufanie ! Pogadaj lepiej z Louisem. - dodałam i oddałam telefon Lou, a następnie pokazałam gestem ręki, że opuszczam pomieszczenie. Skierowałam się do swojego pokoju, a później walnęłam się na łóżko.

Rano

Obudziły mnie ostre błyski światła. Podniosłam głowę. Zajebiście ! Zasnęłam w ubraniach. Podniosłam się i weszłam do łazienki, uprzednio biorąc ubrania. Po wykonaniu porannej toalety zeszłam na dół. Byli wszyscy.
- Amanda, jadę z Agnieszką do Warszawy. Jak wrócimy macie być wszyscy spakowani. Rozumiemy się ?
- Tak jest - powiedzieliśmy chórem
- Liam, zostawiam ich pod Twoją opieką. - powiedział mój ojciec - Niall, Am, chodźcie ze mną - dodał i skierował się z Agą do swojego pokoju, a my za nim.

Oczami Zayna

- Założę się, że poszli rozmawiać o zabezpieczeniach i bla bla bla - powiedział Mike, kiedy ich już nie było.
- Na pewno nie ! - broniłem przyjaciela - Skąd wiesz o czym gadają ?
- Nie mam pojęcia, ale skoro od paru dni po tym domu chodzi plotka, że blondi i Mandy się spotyka...
- Spotykają na kółku wyszywania - dokończyła jego siostra. Popatrzyłem na Lou, który ze zdziwieniem obserwował blondynkę. Oj kłamstwo ma krótkie nogi Vic !
- Wiecie co ? Nie ważne czy się spotykają czy nie, czy są rodzeństwem czy adoptowani, cieszmy się pobytem w Polsce - powiedziałem, a Victoria spojrzała na mnie i przymrużyła oczy.
- Ty coś wiesz - powiedziała po chwili.
- Ja nic nie wiem. - starałem się wybrnąć jakoś z tej sytuacji, ale wzrok blondynki parzył mnie nie miłosiernie. Mlasnąłem raz, a następnie uśmiechnąłem się do towarzystwa. - Ma ktoś ochotę na soczek ? - zapytałem

Oczami Amandy

Ojciec prosił mnie i Nialla na rozmowę.
- Słuchajcie nas - powiedział, a Aga dosiadła się obok
- Ja i wasz ojciec jesteś ze Sobą. - powiedziała ciocia i złapała ojca za rękę. Poparzyłam na nich, a następnie rzuciłam się obojgu na szyję.
- Tak się cieszę. - powiedziałam. Po chwili uspokojenia, tata znów zaczął mówić.
- Przeprowadzam się do Polski, Amando i mam nadzieję, że Ty również ze mną to zrobisz. Jednak wiem, jak bardzo zżyłaś się w Londynie, więc tu miałbym prośbę do Twojego brata.
- Ale tato. Ja poradzę Sobie świetnie sama. Zostawiłbyś mi to mieszkanie.
- Córciu, ale ja to mieszkanie sprzedałem - powiedział do mnie.
- Co ? Kiedy zdążyłeś to zrobić ? - wyrzuciłam wstając.
- Wystawiłem dom na internet. I tam poszedł za odpowiednią cenę.
- To gdzie ja teraz zamieszkam ? - zapytałam i ponownie usiadłam.
- Ze mną zamieszkasz. W Londynie. - powiedział Niall i objął mnie ramieniem.
- A wasz menager się na to zgodzi ?
- On nie ma tu nic do gadania. to nasze mieszkanie. - uśmiechnęłam się do brata.
- Dobra, w takim razie zamieszkasz z Niallem. Tylko błagam, uważaj na nią. - powiedział Joel
- Okey.
- Dziękuje Tato ! - rzuciłam się znów na Ojca, a następnie Agnieszce - kiedy mam się pakować ?
- Aktualnie to teraz, bo po jutrze wyjeżdżamy. Nowy właściciel chciałby się wprowadzić za 2 miesiące, więc mamy około tyle czasu na pozbycie się wszystkiego z domu. Ty możesz od razu jechać do Londynu z chłopakami, okey ?
- Dobrze Tato - uśmiechnęłam się do niego. - Niall, a co z Victorią ? - zapytałam brata, przypominając Sobie o przyjaciółce/.
- Jej Ojciec też ma kogoś i się wyprowadza do Polski ? - zapytał zdezorientowany blondyn
- Nie ! Ale to moja przyjaciółka. Wiesz, że będę za nią tęsknić !
- Tak, wiem siostrzyczko. Pomyślimy co możemy z tym zrobić - uśmiechnęłam się do niego.

Oczami Zayna

- Gadaj mi tu zaraz ! Co Wiesz ?! - wydarła się na mnie Vic - przecież miałeś nam pomóc !
- W czym ? - zapytał Louis. Victoria pociągnęła mnie za rękę, po drodze biorąc Liama i dając znak Harremy, aby szedł za nami i wylądowaliśmy w kuchni.
- Gadaj co wiesz, albo pogadasz z krzesłem - pogroziła
- Nie odważysz się ! - zaśmiałem się jej w twarz
- Serio ? - powiedziała biorąc krzesło do ręki, uniosła je w górę i już miała zadać mi cios, kiedy krzyknąłem.
- Dobra ! Powiem wszystko, tylko nie bij ! - na jej twarzy nagle wyrósł przeraźliwy uśmiech, którego przestraszył się sam Liam.
- Gadaj !
- A więc wczoraj, kiedy rozmawiałem z Niallem, powiedziałem mu o naszych podejrzeniach. On wszystkiemu zaprzeczył, bo przecież to mogło być kazirodztwo jakieś prawda, a Niall tak strasznie boi się policji. Przecież on jest taki grzeczny...
- Malik Kurwa ! Mógłbyś przejść do rzeczy ? !
- Są rodzeństwem. - powiedziałem spokojnie - Obiecałem mu, że nie powiem Wam. Nie mówcie mu, że się wygadałem proszę !
- Okey. Nie powiemy mu nic. Na razie. - wystawiłam w moją stronę swojego palca i zagroziła.

Oczami Louisa

Są rodzeństwem. Nawet nie wiem dlaczego mi tak ulżyło. Zależy mi na Amandzie. Oczarowała mnie, ale to Eleanor Kocham. Przynajmniej tak mi się na razie wydaję. Wróciłem z powrotem do salonu, aby nie podejrzewali. Chłopcy i Victoria wrócili, a ja siedziałem jak gdyby nigdy nic.
- O czym rozmawialiście ?
- O niczym ważnym - odezwała się blondynka
- Aha - rzuciłem, i powróciłem do oglądania telewizji.

Oczami Herrego

Usiadłem obok Loi. Po drugiej stronie usiadła Victoria. Zacząłem się denerwować, zresztą jak zawsze przy niej. Dziewczyna uśmiechnęła się do mnie, a ja odwzajemniłem go. Chwile wpatrywałem się w nią, a ona co chwile zerkała na mnie.
- Może zostawimy ich samych ? - usłyszałem szept Louisa. Nie odwracając wzroku od dziewczyny, udawałem że nie słyszę.Chciałem zostać z nią sam. Nagle z góry, zszedł Niall z Amandą, więc nie miałem już na co liczyć.
- Mamy chyba nową parę - krzyknął Liam z uśmiechem. Popatrzyłem na Nialla, który patrzył ze zdziwieniem na Zayna
- Kogo ? - zapytał Horan.
- Harrego i Victorie - spojrzałem na bruneta zdezorientowany.
- Co ? - zapytała krótko Tori.
- Nawet nie udawajcie, że nic do Siebie nie czujecie
-No bo nie - dodała znów
- Baju baju, pójdziemy do raju - powiedział blondyn
- Mrrrr.... z Tobą chętnie blondyneczko - popatrzyłem na dziewczynę, która oblizywała Sobie wargi, patrząc na chłopaka. Wstałem i wyszedłem z pomieszczenia, kierując się ponownie do kuchni, gdzie oparłem się o blat.
- Hazz, co się stało ? - usłyszałem nagle jej cichy głos.
- To boli Vic. Bardzo ! Lecisz teraz na Nialla ? Mogłem od razu Ci powiedzieć, jak bardzo Cię Kocham. - powiedziałem szybko, przez co nie miałem wpływu na to co wypowiadam.
- Że mnie co ? - zapytała.
- Kocham Cię Victorio. Nie przesłyszałaś się. Dobrze słyszysz.
- Harry. Dlaczego mi wcześniej nie mówiłeś ?
- Gdybym zrozumiał wcześniej, że mogę Cię stracić, że możesz też zakochać się w moim przyjacielu, to bym Ci od razu powiedział.
- Harry ! Niall mi się nie podoba. Ty mi się podobasz - powiedziała, a zaraz się zarumieniła.
- To co to było niby przed chwilą ?
- Po prostu chciałam, żeby Louis myślał, że Amanda ma konkurencje, bo nadal myśli, że są parą.
- I tak byś tym nic nie osiągnęła.
- OSIĄGNĘŁAM ! Jesteś Zazdrosny ! - krzyknęła, a pod wpływem wypowiedzianych słów, na jej policzkach pojawiły się dwa różowe placki. Szybko pokonałem odległość między nami i wpiłem się w jej usta. Od razu odwzajemniła pocałunek.
- A więc jesteś zazdrosny - stwierdziła odrywając się na moment ode mnie.
- Cholernie !! - powiedziałem ponownie ją całując.

Oczami Amandy

Kiedy tylko Harry wyszedł z salonu, Victoria rzuciła się za nim. Siedzieliśmy w ciszy zastanawiając się o czym rozmawiają, kiedy nagle doszły nas słowa "Osiągnęłam: oraz "Jesteś zazdrosny" bylismy pewni, przynajmniej ja, bo oni to nie za bardzo są kumaci, że Harry jest zazdrosny o Nialla.
- Sprawdzę co robią - powiedziałam podnosząc się z miejsca.
- Idę z Tobą - usłyszałam głos Marcheweczki.
- To ja też - tym razem głos wziął mój brat.
- Nie ! Im mniej nas jest tym będzie lepiej - zapowiedział Lou. Wstaliśmy i po cichu ruszyliśmy w stronę pomieszczenia.
- Całują się ... - powiedział po chwili szatyn - ... na stole - dodał
- Co Ty pieprzysz ? - rzuciłam się na chłopaka, co było skutkiem naszego upadku. Chłopak upadł na tyłek, a ja zaraz za nim położyłam go na łopatki i dotknęłam Swoim czołem jego czoła. Spojrzałam w te cudne oczy, a on popatrzył w moje. Szybko pokonał jakże minimalną odległość między nami i wpił się w moje usta. Włożyłam słonie między jego włosy i przyciągnęłam go jeszcze bliżej. Nasze języki wspólnie tańczyły, a ja poczułam w brzuchu miliardy motyli.
- Co tu się dzieje ???

****

WITAM po dłuuuuuuuuugiej nieobecności ! Przepraszam Was za to :c ale wena mnie opuściła przez ten czas. Wakacje mam nadzieję spędziliście cudownie jak JA ! Obiecuje, że wszystko u Was nadrobię <3
PS. Dziękuje Za te wejścia :3
Tagi: Rozdział 8
06.10.2014 o godz. 23:16
Narracja 3-trzecioosobowa

- Aga powinienem jej powiedzieć już dawno ! - powiedział Joel w stronę swojej kochanki.
- Tak. Powinieneś. Oboje żyli w niewiedzy, że gdzieś na świecie mają rodzeństwo.
- Myślałem, że nigdy się nie spotkają. W końcu Niall jest z Irlandii, a Amanda mieszkała w Holmes Chapel. Skąd mogłem wiedzieć, że Harry zostanie członkiem zespołu, w którym również jest jej brat ?
- Nie mogłeś. Po prostu jej powiedz. - brunetka, poklepała mężczyznę po ramieniu i odeszła w stronę kuchni. Telefon Joela zadźwięczał, a po chwili Blondyn miał go już przy uchu.
- Halo ?
- Wujku dzwoniła do Zayna - w słuchawce słychać był roztrzęsiony głos Victori
- I co ? - na samą wiadomość podniósł się z kanapy.
- Ktoś ją gonił. Szukają jej cały czas.
- Wyjdę ją szukać.
- Nie Wujku. Zostań w domu. Znajdziemy ją. Proszę.
- No, ale jak tylko ją znajdziecie dajcie mi znać.
- Dobrze, od razu. - powiedziała dziewczyna i się rozłączyła. Joel przejechał ręką po twarzy, a następnie usiadł i schował ją w dłoniach.

Oczami Amandy

To już koniec. Nie wiem co zrobić. Jeden mnie trzymał, drugi dalej obmacywał, a dwóch innych patrzyło na to wszystko ze śmiechem na mordach.
- Pomocy ! - krzyknęłam po raz setny. - Ratunku ! - pomoc nie nadchodziła. Kiedy zboczeniec już miał ściągać ze mnie bluzkę, usłyszałam jak ktoś woła
- Zostawcie ją - rozpoznałam głos Harrego. Czwórka mężczyzn zostawiła mnie i rzuciła się pędem na Hazze, Lou, Liama i Zayna, którzy równie biegli w ich stronę. Nagle poczułam jak się unoszę. Popatrzyłam na kogoś kto mnie podniósł. Niall.
- Gdzie idziemy ? - powiedziałam słabym głosem.
- Jak najdalej od tych Gwałcicieli.
- A chłopcy ?
- Nic im nie będzie. Nie bój się. - po chwili weszliśmy do samochodu, na tylne siedzenia. Wtuliłam się mocniej w blondyna. - Cii. Już wszystko w porządku. - pocieszał mnie, głaskając po głowie. - Mike podaj mi żelki.
- CO ? Koleś poważnie ? Tu jest akcja ratunkowa Amandy, a Ty żelki będziesz wpierdalał ? - wydarł się brat mojej przyjaciółki, z którym siedzieli na przodach samochodu.
- Michael ! Zamknij się już - rzuciła Vic z wyrzutem w stronę Mike'a - Masz. Jesteście do Siebie podobni. - dodała, a ja się uśmiechnęłam.
- Masz żelka - Niall podsunął mi paczuszkę pod nos. Spojrzałam na niego z niedowierzaniem i wyciągnęłam żelka.
- Rany Boskie ! Niall Horan, właśnie podzielił się swoimi żelkami Haribo. Muszę to gdzieś zapisać - skomentowała Victoria.
- No co ? Amanda może. Pozwalam jej. - nagle do auta wsiał pozostała 4.
- Michael jedź do szpitala. - zarządził Liam. - Zayn ma chyba złamany nos.
- Okey. - chłopak z piskiem opon ruszył w stronę szpitala, którego i tak nie będzie mógł znaleźć (-,-). Liam próbował tamować krew z nosa mulata, Victoria wykonywała telefon. Hazza patrzył na Daddiego, a ja poczułam na Sobie wzrok Louisa. Spojrzałam na niego.
- Lou. Przepraszam Cię. Nie powinnam tak na Ciebie krzyczeć. Nie było by wtedy takie zamieszania. - chłopak uśmiechnął się, a następne powiedział :
- Chodź do mnie - rozłożył ręce, a ja oderwałam się od blondasa i wtuliłam w Tomlinsona.

Oczami Louisa

Wtulona we mnie Amanda, zasnęła. Kiedy tylko Zayn poinformował nas o jej telefonie i o kolesiach, którzy chcieli jej coś zrobić, byłem zły. Nie STOP ! Wpadłem w szał ! Nie pozwolę tak traktować mojej przyjaciółki ! Myślałem, że ich tam wszystkich pozabijam na miejscu. Na całe szczęście Liam nad wszystkim zapanował. Gdyby nie on, to kto by wiedział, co by było. Po moich przemyśleniach, przytuliłem Amandę mocniej.
- Nie jedziecie do szpitala ? - zapytałem, kiedy zorientowałem się, że jedziemy w stronę domu.
- Joel kazał ich przywieźć. Sam z nimi pojedzie. - powiedziała Vic. 5 następnych minut nic się nie odezwałem, aż w końcu podjechaliśmy pod dom. Wziąłem śpiącą Amandę na ręce i ruszyłem w jego kierunku. Wszedłem do środka i położyłem ją na kanapie w salonie. Od razu Agnieszka podbiegła do niej i opatrzyła.
- Obudźcie ją ! - usłyszałem głos Joela.
- Nie dawno zasnęła - powiedziałem.
- Ale nie będą jej badać półprzytomnej - widać było, że nadal ma do mnie wąty o wypadek. Podszedł do swojej pierworodnej i ją obudził. Dziewczyna otworzyła zaspane oczy i wstała niepewnie.
- Mogę pojechać z Wami - zaproponowałem.
- Nie. Niall pojedzie. Mam sprawę - wskazał na Horana, a następnie we czwórkę wyszli.
- Co może mieć Joel do Nialla.
- Może są ze Sobą. W końcu miziali się w aucie zanim przyszliście - powiedział Mike.
- Michael ! Nie miziali, tylko Niall ją tulił. A poza tym powiedziała by nam. - dodała Vic.
- Yhy. Tak samo było z Nathem.
- O Nathanie wiedziałam Ja
- O Jakim Nathanie - zapytałem zaciekawiony.
- Nieważne - chwila przerwy - O jej Byłym.
- Ja też nie wiedziałem - głos zabrał Harry
- Bo Nas zostawiłeś. Jakbyś tego nie zrobił to byś może wiedział - Victoria była już nieźle wkurzona.
- Spokój ! - krzyknął na całe gardło Liam
- Przepraszam - powiedzieli chórem, Hazz i Vic. Wstałem z kanapy, na której siedziałem i ruszyłem w stronę wyjścia.
- A Ty gdzie ? - Daddy był bardzo dociekliwy.
- Przejść się - odpowiedziałem i opuściłem dom

W tym samym czasie. Szpital
Narracja 3-trzecioosobowa


Joel, razem z Niallem czekali na Amandę, która została wzięta na badania, oraz Zayna, któremu opatrywali nos. Blondyn siedział w milczeniu i od czasu do czasu spoglądał na drzwi, którędy weszli jego przyjaciele.
- Niall. Musimy pogadać - tę niezręczną ciszę między nimi, przerwał Ojciec blondyna, który nie miał pojęcia o tym fakcie.
- O...o czym ? Ja... ja... ja naprawdę nie mam pojęcia co zrobiłem źle. Nie chodzę z Pańską córką, po... po prostuu... - zaczął się jąkać
- STÓJ ! - prawie krzyknął - Nie o to chodzi. Muszę pogadać z Tobą i Amandą. Jest coś co powinniście wiedzieć. - blondyn pokiwał głową i ponownie spojrzał na drzwi, z którym wyszła Mandy.
- Nic mi nie jest. Jestem tylko trochę poturbowana - powiedziała z uśmiechem. - A co Wy macie takie grobowe miny ? - zapytała nadal z uśmiechem.
- Amando usiądź - nakazał jej Ojciec, a dziewczyna posłusznie wykonała prośbę Taty. - Wiem, że możecie mi nie wierzyć, ale jest coś, co od dawna powinniście wiedzieć. - młodzi popatrzyli na mężczyznę ze zdziwieniem i w skupieniu wysłuchiwali, co ma im do powiedzenia - Nie byłem wtedy jeszcze z Twoją matką Amando. Wyjechałem do Irlandii w interesach. Poznałem tam, piękną Maurę . Byliśmy młodzi. Nie zabezpieczyliśmy się. Po około roku, przyszłam do mnie wiadomość. Zostałem Ojcem. Mama nie była zadowolona, ale wytłumaczyłem jej wszystko. Ustaliliśmy wtedy z Maurom, że zapomnimy o wszystkim, a ja będę regularnie wpłacał na jej konto pieniądze na Nialla. Potem urodziłaś się Ty. Nie chciałem Ci mówić o tym, że masz brata. Nie myślałem, że to się tak wszystko potoczy. Że przez Harrego poznasz Nialla.
- Czyli, że Niall jest moim bratem - powiedziała Amanda, kiedy odważyła się zamknąć buzię, którą szeroko otworzyła ze zdziwienia.
- Tak. - odpowiedział jej Joel. Nikt się już nie odezwał. Wszyscy w milczeniu oczekiwali, aż w korytarzu pojawi się Zayn.

Godzinę później
Oczami Louisa


Wracałem już do domu. Nie zaszedłem daleko, aby się nie zgubić. Kiedy podszedłem na podjazd, stało już auto. Zapewne wrócili. Wszedłem do środka i rzuciłem okiem na wszystkich.
- Zayn co z twoim nosem ? - zapytałem
- Nie jest złamany na szczęście. Tylko poturbowany - odezwał się mulat i uśmiechnął do mnie.
- Gdzie Amanda - odważyłem się zapytać
- Na górze z Niallem. - powiedziała Vic, patrząc beznamiętnym wzrokiem w ekran telewizora.
- Mówiłem, że są razem. - wygęgał Mike patrząc na mnie.
- Idę na górę
- Louis nic nie zjesz - zapytała Aga wchodząc do salonu.
- Nie jestem głodny - odpowiedziałem i wyszedłem na górę. Nawet nie wiem czemu się tak przejąłem, na wieść, że Mandy i Niall są razem. Mijając pokój Mandy i Vic, przystanąłem. Usłyszałem głos blondyna. A więc siedzieli razem. Ruszyłem do swojego pokoju. Kiedy się już w nim znalazłem rzuciłem się na łóżko.

Oczami Harrego

Lou miał doła. To było pewne. Zacząłem dawać znaki Victori. Szybko je zrozumiała i razem wyszliśmy do kuchni.
- Musisz z nią pogadać. - powiedziałem, kiedy znaleźliśmy się w pomieszczeniu.
- Zrobię to, ale jutro. Dziś za dużo przeżyła. A Ty idź pocieszaj Louisa.
- Masz rację. To idę - odpowiedziałem i ruszyłem na górę. W pokoju, niebieskooki smacznie spał. Nie miałem serca go budzić. Wziąłem szybki prysznic i w piżamce zszedłem na dół. Byli tam wszyscy, z wyjątkiem Mandy i Lou.
- Smacznego - rzuciłem w kierunku spoczywającego Joela, a następnie zasiadłem przy stole.
- Niall, widzę że ostatnio dopadła Cię strzała amora ? Hmm ? - zaczął Li.
- Mnie ? Zgłupiałeś ? Mama mówi, że jestem za młody na dziewczynę - odpowiedział blondas.
- Od miłości nie uciekniesz. Ale czasami możesz zabłądzić i oddać serce komuś, kto ma już zajęte serce. - powiedział Zayn.
- Co Ty pierdolisz ? - krzyknąłem
- Wyrażaj się ! - upomniał mnie Joel.
- Sorki wujku. - popatrzyłem na niego przepraszającym wzrokiem.
- Natchnęło mnie, aby to powiedzieć - wytłumaczył się Zayn.
- Idę spać. Dobranoc. - farbowany wstał od stołu i ruszył w kierunku schodów.
- Jak zobaczę Cię w moim pokoju, ZGINIESZ - zaśmialiśmy się. Oprócz Joela, Niala i Agi oczywiście
- Masz takie teksty jak bobry budujące tamę. - odezwał się
- A Ty Masz takie zjechane teksty ja sandały Mojżesza. - zaśmiałem się melodyjnie.
- Masz kwadratowe cycki - wojna na riposty, nadal się toczyła. Spojrzałem na Vic i oczekiwałem dalszego ciągu
- Masz ryj jak Asfalt - odezwała się.
- Idę stąd bo jedzie głupotą. - chłopak odwrócił się na pięcie i wyszedł z pomieszczenia.
- Masz rację. Idź, bo mnie jeszcze zarazisz. - zawołała za nim blondynka.
- Ach ! Z Wami to naprawdę. Ja też już pójdę. - spojrzał na Agę i wyszedł z pomieszczenie. To samo uczyniła zaraz po nim Agnieszka. Zostałem tylko ja, Zayn, Liam, Mike, oraz Victoria.
- To co robimy ? Jest godzina... 00.23. - powiedziałem spoglądając na zegarek.
- A może by tak ich dwóch wtajemniczyć ? - zapytała dziewczyna wskazując na Zayna i Mike'a.
- W co takiego ? - zapytał niczego nieświadomy Zayn. Victoria zaczęła opowiadać o naszym mrocznym planie, jakim było zeswatanie Lou i Mandy.

Chwileczke później

- Wchodzę w to - prawie krzyknął Zayn
- A ja nie. Nie będę się bawił w swata. I tak do Siebie nie pasują. - odezwał się Mike.
- Nie pomożesz, bo Ci się Mandy podoba. - zarzuciłam Vic
- Nadal Ci się podoba Amanda ? - nieświadomy tego, że mogę wszystkich pobudzić, krzyknąłem. Po towarzystwie przeszło krótkie "Ciii" lub "Zamknij Japę kapciu, bo wszystkich pobudzisz". Nie przejąłem się tym. Mike opuścił nasze towarzystwo, a my siedzieliśmy do 3 obmyślając plan.

Oczami Zayna

Obudziłem się koło 9 rano. Dość wcześnie, zważając na fakt, że zasnąłem w pół do 4. Nialla nie było już w pokoju. Wstałem i ubrałem się. Zszedłem na dół, gdzie w kuchni siedział już Niall. Z Amandą. Byli bardzo szczęśliwy jak zauważyłem. Nie odezwałem się i wróciłem na kanapę do salony. Chwilę potem, na dół zszedł Hazza.
- Hej - przywitał się.
- Siedzią w kuchni - powiedziałem patrząc chwilę w telewizor, który włączyłem przed chwilą, a następnie popatrzyłem na loczka.
- Chodź do nich. - rzucił i ruszył w stronę kuchni, a ja za nim.

Oczami Amandy
Chwile przed przyjściem Zayna i Harrego xD


Zaśmiałam się, słuchając kolejnej opowieści mojego brata. Uśmiech nie schodził mi z twarzy.
- Poważnie ? - zaśmiałam się ponownie. Nawet wczorajsze zdarzenie poszło w niepamięć. Od kiedy doszła do mnie wiadomość o tym, że mam brata, nic nie zdoła mnie zasmucić. Zawsze marzyłam o starszym bracie, a Niall jest jakby był do tego stworzony.
- Kocham Cię Niall - powiedziałam z uśmiechem
- Też Cię kocham siostrzyczko - odpowiedział.
- To kiedy ich poinformujemy ? - dociekałam
- Może po powrocie. Trzeba ich przygotować psychicznie. Nie są tak odporni jak my. - zaśmiał się. Po chwili do pomieszczenia weszli Zayn i Harry
- Oooo ! Witam śpiące królewny ! - powiedział Niall kiedy ich zobaczył.
- Siedzieliśmy do północy. Ty się lepiej dziw, że tak wcześnie wstaliśmy. - odpowiedział Zayn.
- Wszyscy śpią ? - zapytał Harry
- Tak, znaczy Lou leży w łóżku. Ne chciał zejść jak go wołałam, to nie chciał zejść
- Nie gadałaś z nim ?
- Nie. Może potem pogadam
- Aha - odparł ponownie Zayn i usiadł do stołu, a zaraz
za nim Hazza
- No to gołąbeczki, jakie plany na dziś - zapytał loczek
- Głąbeczku (tak ma być xD), nie wiem jak Wy, ale ja bym coś zwiedził - odpowiedział blondyn.
- Dobra głupki. To ja wezmę Nialla i pozwiedzamy, a Wy zróbcie coś pożytecznego. Smacznego - powiedziałam biorąc brata za rękę - Na razie.- opuściliśmy mieszkanie, i ruszyliśmy w drogę.
- To gdzie idziemy ?
- A gdzie byś chciał ?
- Obojętne - dodał, a ja już wiedziałam gdzie iść.

10 minut później

- Taa ! Bo u Nas w Londynie McDonalda nie ma - powiedział z sarkazmem.
- Oj nie marudź już ! - powiedziałam, wchodząc do środka - Co bierzesz ? - Westchnął
- Weź mi kubełek skrzydełek, frytki, duży kubek Coca-Coli, 2 chessburgery, hamburgera, yyy...
- Tyle ? - zapytałam próbując zapamiętać
- Niee ! Weź jeszcze paczuszkę orzeszków, tych takich co zawsze dają w samolocie, wiesz one są takie słodkie. Znaczy słone, ale słodkie...
- Niall ! Coś jeszcze do tego - zapytałam podirytowana ?
- Paczkę żelków Haribo - uśmiechnął się, a ja podeszłam do kolejki. Wyciągnęłam pieniądze, które pożyczyłam od ciotki. Kiedy już zamówiłam, zapłaciłam i wróciłam do stolika.
- A gdzie jedzenie ? - wytrzeszczył oczy Horan
- Spokojnie. Daj im czas, żeby je chociaż przygotowały. Jak mówiłam im Twoje zamówienie to patrzyły na mnie jak na niedorozwój.
- Nie dziwie się. Taka chuda, a wsuwa jak odkurzacz. - zaśmiał się.
- Przepraszam bardzo. Czy możemy zdjęcie - przed nami stanęło trójka dziewczyn. Niall spojrzał na mnie przerażony. Zrobiła Facepalma i rzuciłam oczami
- Moglibyście kiedyś używać tych mózgów. W końcu po to są. Jak nie Lou, to Ty. Kiedy podchodzi do Was podjarana, podniecona, bądź onieśmielona laska, to wiadomo, że chcę zdjęcie lub autograf. A jak nie jesteście na tyle inteligentni, aby się skapnąć, to nauczcie się polskiego, bo mnie kiedyś zabraknie - wyrzuciłam z Siebie. Niall popatrzył na mnie, po czym się uśmiechnął i rozdał każdej z dziewczyn po autografie i zrobił zdjęcie. W tym czasie nasz jedzenie było już gotowe. Przyniosłam je na dwóch tackach, a następnie zaczęliśmy je spożywać.
- A więc mówisz, że Louis też nie radzi Sobie z polkami - uśmiechnął się cwaniacko. CZY.ON.COŚ.SUGERUJE?
- Tak - odpowiedziałam.
- Podoba Ci się - zapytał podejrzliwie, biorąc jedną frytkę do ust.
- Niee - zarumieniła się.
- Nie kłam siostrzyczko. Mi możesz wszystko powiedzieć - zachęcił mnie. Pomyślałam chwilę, a następnie otworzyłam usta i zaczęłam mówić.

Oczami Victori

- Co jak to poszli na randkę ? A Lou wie ? - krzyknęłam szeptem
- Nie. Powiedziałem mu, że Amanda wyszłam na spacer. O Nialla nie pytał - powiedział Hazz
- A gdzie on w ogóle jest ?
- Powiedział, że jej poszuka, bo musi z nią pogadać. - dodał
- Aha. No to go zajebiście kurwa pilnujecie. Nie ma co. - powiedziałam w stronę "Świętej Trójcy" Czytaj Zayn, Harry i Liam i wyciągnęłam telefon.
- Gdzie dzwonisz ? - dopytywał się Li.
- Do Amandy
- Ona jest z Niallem. Myślisz, że Ci odbierze ? - dodał Zayn. Popatrzyłam na niego, a moja przyjaciółka odebrała.
<rozmowa>
V: Halo?
A: Hej. Co tam ?
V: Co tam? Jeszcze się pytasz ? Gdzie jesteś ?
A: Jestem z Niallem i Lou. Spotkaliśmy go po drodze
V: Yhym. A kiedy wrócicie ?
A: Już idziemy
V: Okey. To czekamy. Pa

Rozłączyła się, a ja podeszłam do stołu i usiadłam
- I co ? - chłopcy otoczyli mnie.
- "Spotkali Lou i wracają do domu. - odpowiedziałam. Harry otworzył buzię, Zayn zrobił Facepalma, a Liam przygryzał wargę i patrzył w podłogę.
- Trzeba pogadać z Niallem - popatrzyliśmy na mulata. Dopiero po chwili spostrzegł się, że się w niego wgapiamy.
- Czyli ja mam to zrobić, tak ? - zapytał
- Tak - odpowiedzieliśmy chórem. Pokiwał głową, a następnie ruszył do swojego pokoju i czekał na swojego współlokatora.

Oczami Nialla

Wróciliśmy do domu. Poszedłem do kuchni po jogurt, a następnie wróciłem się do swojego pokoju, gdzie był również Zayn.
- Czółko - rzuciłem w kierunku Malika i usiadłem na swoim łóżku.
- Niall. Musimy pogadać - powiedział śmiertelnie poważnie
- O czym ? - zapytałem
- O Tobie i Amandzie. Wiem wszystko
- Stary. Błagam Cię nie mów im. Sami im powiemy błagam. Muszą się najpierw psychicznie przygotować. I przyzwyczaić. Przepraszam.
- Niall. Jesteśmy przyjaciółmi. Trzeba było od razu powiedzieć. Przecież nie znienawidzimy Cię za to, że się spotykacie.
- No wiem. Ale... Czekaj ? Spotykamy ?
- No mniej więcej.
- Nie ! My parą nie jesteśmy.
- Co ? To kim ? Okazujecie Sobie miłość. I to na każdym kroku.
- Amanda jest moją siostrą. Joel nas poinformował w szpitalu. Jak sprawdzali Ci nos.
- CO ? Siostrą ! - Malik zrobił facepalma, a następnie przytulił mnie.
- Proszę. Nie mów im jeszcze.
- Nie powiem - uśmiechnął się.

Oczami Amandy

Oglądaliśmy film w salonie. Usiadłam pomiędzy Lou i Harrym. Oparłam się o ramię marchewki, a on mnie objął.
- Co oglądamy ? - zapytałam
- Nie wiem. - odpowiedział Liam. Z góry zeszli Zayn i Niall. Louis mnie puścił i odsunął się ode mnie. Zayn usiadł na ziemi, a mój brat obok niego.
- Mogę Ci ustąpić miejsca obok Amandy - powiedział Lou do Nialla. Chłopak nie miał nawet szans zaprotestować, gdyż brunet prawie wepchnął go na sofę, a potem sam usiadł na jego miejscu. Jego zachowanie było dziwne. Właściwie wszyscy się dziwnie zachowują. Potrząsnęłam głową i wyszłam na spacer. Na polu było ciepło. Delikatny wiatr rozwiewał mi włosy
- Amanda - usłyszałam. Odwróciłam się i ujrzałam Lou. - Mogę iść z Tobą ?
- No jak chcesz - odpowiedziałam obojętnie
- Przez tą wczorajszą kłótnie, czuję się jakbyśmy nie spędzali czasu razem od miesiąca. - powiedział, gdy już oddaliliśmy się od domu
- Ja też. To co robimy przyjacielu ? - popatrzyłam na niego z uśmiechem
- Porozmawiajmy - powiedział poważnie

_________________________________________________

JEST! JEST! JEST! Napisałam ^_^ Kolejny rozdział Hihihih
Mam nadzieje, że dłuższy przypadnie Wam do gustu MIŚKI ! :D
Patrzcie jak ciepło się robi. Dlatego mniej więcej nie dodaje rozdziałów :c ale za ten jest długi ^.^ Starałam się i pisałam go parę dni xD
Miłego czytania :3
Czytasz = Komentujesz = Motywujesz
Lou, Niall, Zayn xD.gif
Loczek ^^.jpg
Tagi: undefined
01.05.2014 o godz. 23:55
- Tato ? O co chodzi ? - zapytałam
- O co ? O Wasz wypadek. - krzyknął.
- Skąd o nim wiesz ?
- Mam swoje sposoby. Z kim jechałaś i gdzie ? - zapytał
- Nie będę Ci się tłumaczyć. Jestem dorosła - powiedziałam
- W takim razie, dzwoń do kolegów i powiedz im, że nigdzie nie jedziemy. Ja zadzwonię do ciotki i...
- Dobra ! Będę gadać ! - powiedziałam i chwyciłam się za głowę. - pojechaliśmy z Louisem do Doncaster.
- Kto to jest Louis, i po jaką cholerę się tam wybieraliście ?
- Louis to kolega i chciał przedstawić mi swoją matkę.
- Jesteście ze Sobą, skoro tak bardzo chciał Cię jej przedstawić.
- Nie! To jest przyjaciel. Powiem Ci jak będę zakochana. Bo jak na razie to nie jestem i nie zamierzam.
- No dobrze. Ale jeszcze jeden taki wybryk, a pożegnasz się z kolegą Louisem. I nie tylko nim.
- Okey. Rozumiem. a teraz pozwól, że pójdę do Siebie i się położę spać. Jutro wcześnie wstajemy.
- Idź. Dobranoc - powiedział, pocałował mnie w czoło i poszedł do Siebie. Ja zrobiłam to samo.

Rano
Narracja 3-trzecioosobowa


Chłopcy wstali bardzo wcześnie. Po godzinie spakowani, ubrani i gotowi do wyjścia, oznajmili Pani Styles, że wychodzą. Ruszyli na nogach z torbami, do domów Williamsów i Pana Benneta. Urocza dwójka rodzeństwa również była gotowa. Stawili się pod dom Benneta, gdzie w środku było głucho, nikt nie krzątał się po domu. Zadzwonili dzwonkiem do drzwi i czekali. Po chwili drzwi otworzyła im zaspana Amanda. Louis szeroko się do niej uśmiechnął. Ona odpowiedział mu tym samym.
- Co Wy tu robicie ? - zapytała.
- Koleżanko. Za godzinę mamy samolot - powiedział Zayn. Dziewczyna obudziła się, zamknęła drzwi i pobiegła do połowy schodów, wróciła się, a następie dobiegła do drzwi i je otworzyła.
- Przepraszam. Wejdźcie i czekajcie - powiedziała do przyjaciół, i ponownie wybiegła do góry. Cały dom zamienił się w małpi gaj. Joel i Amanda byli wszędzie. Dom zamienił się w małpi Gaj. Sprawdzali po 10 razy czy wszystko zostało dopięte na ostatni guzik. Pod dom podjechały dwie taksówki. Wszyscy wyszli z mieszkania i skierowali się w stronę pojazdów. W pierwszej taksówce jechało One Direction. W drugiej, Vic z bratem oraz Amanda i Pan Joel. Na lotnisko dojechali w niecałe 10 minut. Wybiegli z taksówki i niczym McCalisterowie ruszyli w stronę lotniska. Zdążyli w ostatniej chwili. Potem już siedzieli w samolocie i mogli odetchnąć z ulgą.

W samolocie

Każdy usiadł gdzie tylko zechciał. Pan Joel usiadł sam, ale nie było mu dane tak samemu siedzieć przez cały lot. Ktoś jednak musiał się do niego dosiąść. Zayn usiadł z Niallem, Harry miał zamiar usiąść z Louisem, ale miejsce obok jego przyjaciela zajęła jego przyjaciółka Amanda. Pozostało u usiąść z Victorią, co przyjął z uśmiechem, gdyż Liam usiadł z Michaelem. Usiadł obok blondynki z bananem na mordce.
- Co się cieszysz ? - zapytała.
- Ja nic. - odpowiedział.
Z przodu również Lou i Amanda ucięli Sobie pogawędkę.
Rozmawiali jakby znali się od dzieciństwa. W pewnym momencie Louis zapytał Amandy :
- Tęsknisz za mamą ? - dziewczyna odwróciła głowę w stronę okna. - Przepraszam. Nie powinienem o to pytać.
- Nie ! Nie przepraszaj. Tak. Tęsknie, nawet nie wiesz jak bardzo tęsknie - powiedziała - Czasami mam ochotę zabić się i odszukać ją tam. Zobaczyć znów.
- Ale tego nie zrobisz ? Nie zostawisz mnie ? - chłopak złapał ją za rękę.
- Nie zostawię - uśmiechnęła się do bruneta.

Dwie głowy wychyliły się za foteli.
- Co robią - zapytał loczek swojej towarzyszki.
- Nie widzę - zaczęła się wychylać próbując dostrzec co robią jej przyjaciele. - Cholera - zaklęła pod nosem. - No nie widać, noo ! - dodała.
- Spokojnie, coś się wymyśli. Jak na razie trzeba, dowiedzieć się co do Siebie czują.
- Masz rację. A pobyt w Polsce może nas sprzyjać. - dziewczyna zaśmiała się złowrogo.
- Jesteś słodka - powiedział loczek. Dziewczynie policzki zaczęły "Płonąć"

Liam, postanowił przełamać to milczenie. Popatrzył na towarzysza, otworzył usta, ale zaraz je zamknął, bo nie miał pojęcia co ma mówić.
- Ładna pogoda - wypalił.
- Yhym - odpowiedział Michael.
- W Londynie zapowiadali deszcz. - kontynuował.
- Taa - Mike nie wyglądał na zaciekawionego Liamowymi mądrościami. Włożył słuchawki do uszu i włączył muzykę na fula.
- Miło się gadało kolego. - powiedział i zajrzał za okno.

Oczami Victorii

Lot minął nam bardzo miło. No przynajmniej mi i Harremu. Cały czas się śmialiśmy, albo próbowaliśmy obserwować naszych zakochanym.
- O czym myślisz ? - z zamyśleń wyrwała mnie moja przyjaciółka.
- O niczym
- O Harrym, co ? - zapytała
- Tak - powiedziałam, aby przestała mnie męczyć.
- Powiedz mu - popatrzyłam na nią zdziwiona. Byliśmy w taksówce razem z wujkiem Joelem i moim bratem, którzy byli zajęci rozmową, więc nawet na nas nie zwracali uwagi. - Co do niego czujesz
- Powiem mu jak Ty powiesz Louisowi.
- CO ? Ale co ja mam mu mówić ?
- Że go Kochasz ! - dziewczyna popatrzyła na mnie z szeroko otwartymi oczami.
- Dziewczyny jesteśmy. - usłyszałam głos Joela.
- Wrócimy do tej rozmowy - dodałam i wysiadłam z pojazdu.

Oczami Amandy

Co ona mi wmawia ? Że lecę na Louisa ? Chyba ją coś boli. Ale w sumie, jest przystojny, zabawny, troskliwy. STÓJ ! Nic do niego nie czuję.
- Amanda ! Słońce ! Tęskniłam za Tobą. - usłyszałam radosny krzyk ciotki.
- Aga ! Ciebie również ! - uściskałam kobietę. - To są moi przyjaciele. Liam Payne, Harry Styles, Victoria Williams, Zayn Malik, Niall Horan, Michael Williams i Louis Tomlinson - przedstawiłam ich tak jak stali.
- Ten z którym miałaś wypadek - powiedział Ojciec - Mamy to pogadania chłopcze - zwrócił się do Marchewkowego, a jego oczy momentalnie się poszerzyły i popatrzył z przestrachem na mnie, a następnie na Joela.
- Nie strasz już tego chłopaka .Miło mi Was poznać - powiedziała i uściskała każdego z nich.
- Nam też miło - odpowiedział za wszystkich Liam. Weszliśmy do środka.
- Pokaże Wam wasze pokoje - ponownie usłyszałam głos Agnieszki. Wszyscy poszli za kobietą i słuchali jej uważnie, kiedy oprowadzała nas po domu.
- A są pokoje z widokiem na morze ? - cały Harry.
- Niestety nie - zaśmiała się brunetka. Każdy dostał pokój. Oczywiście po 2 osoby Ja miała z Vic, Louis miał z Harrym, Niall z Zaynem, a Liam z Michaelem.
- Idziemy się przejść ? - zapytała mnie przyjaciółka, kiedy się rozpakowywałam.
- Jasne - odpowiedziałam i zeszłam przyjaciółką na dół.
- Idziemy na spacer ! Idziecie z nami ? - krzyknęła na cały dom.
- Ja nie idę, jestem zmęczony. - powiedział Mike patrząc znudzonym wzrokiem w telewizor, Liam popatrzył na niego zniesmaczony
- Ja pójdę - rzucił po chwili Daddy.
- Nie jadłem cały dzień ! ! - nie zdziwiło mnie to. Sami się pewnie domyślacie kto to powiedział.
- Ja idę - loczek też był chętny.
- A gdzie Zayn ? - zapytałam
- Poszedł się położyć. - odpowiedział blondyn
- Poradzicie Sobie ? - zapytał starszy
- Idzie z nami Liam, także wszystko będzie pod kontrolą - odpowiedziała Victoria i wyszliśmy z domu.
- Czekajcie ja też idę - usłyszałam głos, odwróciłam się i ujrzałam Louisa, który wpadł na mnie, a ja upadłam na ziemię.
- No zajebiście - powiedziałam. Wstałam i zaczęłam masować tyłek. - Wiesz jak mnie będzie dupa boleć - powiedziałam, a następnie uśmiechnęłam się do niego.
- Mogę pomasować - poruszył zabawnie brwiami, a ja dałam mu kuksańca w bok i ruszyliśmy wszyscy w drogę.

Chwilę później

- Liam ? Nie lubisz mojego brata, nie ? - zapytała Victoria Daddiego.
- Nie mamy tematów do rozmów. - usprawiedliwił.
- Nie przejmuj się nim. On zawsze jest taki dla nowo poznanych, ale tak na prawdę jest opiekuńczy i cudowny - powiedziałam.
- Dokładnie i na to zawsze leciała Amanda - dodała moja przyjaciółka - Harry, pamiętasz jak udawała chorą, bo nie chciało jej się zadania robić. Powiedziała mu wtedy, że jak nie robi zadań to ją nauczycielka ukatrupi. A jak je zacznie robić to umrze, bo ma zadaniofobie czy coś w tym stylu.
- Pamiętam, a potem robił jej zadania do końca roku.
- Dobra cicho być ! Wiem jestem egoistką - powiedziałam, a po chwili poczułam ramie oplatające mnie w talii.
- Nie jesteś - usłyszałam delikatny głos Louisa i obróciłam głowę, spotykając jego oczy.
- Ej ! Wiem, że na Siebie lecicie, ale chcę zwiedzić twój kraj Mandy. - natychmiast oderwałam się od bruneta i ruszyłam do przodu.

Oczami Louisa

Amanda poszła przodem. Pokazała nam swój dom, w którym mieszkała. Na pewno wspomnienia wróciły, podszedłem do i chwyciłem za rękę.
- Louis puść jej rękę! Ja ktoś Wam zrobi zdjęcie, to na pewno znajdzie się w necie, a Eleanor zrobi Ci taką Awanturę jak stąd do Londynu - powiedział Liam, a ja natychmiast puściłem rękę Amandy. Dziewczyna uśmiechnęła się do mnie. Popatrzyłem na Vic, która znacząco popatrzyła na Harrego. Coś kombinowali.

Oczami Harrego

Victoria popatrzyła na mnie znacząco Wim o co jej chodziło. O Eleanor. Liam miał rację. Mimo, że Louis i Amanda byli Sobie pisani, na drodze nadal stoi dziewczyna mojego przyjaciela. Nagle poczułem rękę na nadgarstku. Victoria pociągła mnie i Liama w przeciwną stronę w jaką zmierzaliśmy.
- Ej o co chodzi ? - dopytywał się Liam, kiedy złapaliśmy już normalne tempo.
- Serio nie widzisz tego ? - zapytała blondynka
- Czego ?
- Widziałeś jak ich do Siebie ciągnie ? Oni są Sobie przeznaczeni - powiedziała ponownie dziewczyna, a Liam podrapał się po głowie.
- Może trochę - odpowiedział po chwili, a ja popatrzyłem na Vic.
- Pomożesz nam ? - zapytała.
- W czym ? - Liam był zdezorientowany.
- Ich zeswatać. - odpowiedziałem
- Ja się w swatkę nie będę bawił - pogroził nam palcem - a poza tym, jest jeszcze El. Trzeba by było coś z nią zrobić
- Nooo ! Czyli wchodzisz ? - uśmiechnąłem się cwaniacko do przyjaciół.
- Okey - Liam uścisnął nam dłonie i ruszyliśmy w dalszą drogę

Oczami Amandy

- Podoba mi się tu ! Jak to miasto się nazywa ?
- Cracow
- Kocham Cracow!! - zaczął drzeć się Louis - A jak Wam się Podoba ? Ej Mandy !
- Yhym?
- Nie ma ich - powiedział
- CO ? Jak to ? - odwróciłam się do Louisa, a naszych towarzyszów rzeczywiście nie było - Harry ! Liam ! Victoria - zaczęłam drzeć się wniebogłosy
- Przepraszam ? Czy mogę Cię prosić o autograf ? - usłyszałam słodki, trochę piskliwy głosik. Odwróciłam się i zobaczyłam małą dziewczynkę, stojącą przed Louisem
- Co ona powiedziała - spytał z przestrachem niebieskooki.
- Lou, ona prosi Cię o autograf.
- A jasne. - wziął od dziewczynki kartkę, a ode mnie długopis, który akurat miałam i złożył podpis na kartce, a następnie podał go dziewczynce. Przytulił ją i pogłaskał po głowie, a mała pobiegła do swojej matki, która na nią czekała niedaleko.
- Dobra, chodźmy szukać tych idiotów, bo się zgubią.
- Ale wiesz, że już to zrobili ?
- Nawet mnie nie wkurzaj - powiedziałam do chłopaka i ruszyłam w poszukiwaniu przyjaciół. - Masz coś a koncie ?
- Ja bym ie miał - zaśmiał się.
- No to dzwoń, a nie... - krzyknęłam, a Lou popatrzył na mnie
- Ale nie drzyj się tak na mnie, okey ? - powiedział z wyrzutem.
- Ja się nie drę - krzyknęłam.
- Wiesz co ? Jak masz zamiar mówić do mnie takim tonem, to w ogóle do mnie nie mów - powiedział i ruszył w swoją stronę.
- Jak Sobie chcesz - rzuciłam za nim, a ja ponownie już dzisiaj szukałam przyjaciół.

Oczami Liama

Harremu zadzwonił telefon.
- Louis dzwoni - powiedział patrząc w ekran.
- Debilu, nie wyłączyłeś telefonu ? - zapytałem
- No przepraszam. Zapomniałem. - odpowiedział - Wyłączył się - uśmiechnął się szeroko, a następnie zaczął wyciągać baterie w swoim telefonie.
- Wiesz, że wystarczy wyłączyć telefon - zaśmiała się blondynka.
- Ale ja wolę dmuchać na zimne. - odpowiedział.
- Harry ! Czemu nie odbierasz ? - usłyszeliśmy głos Louisa. Po chwili był już przy nas.
- No bo wiesz... rozładował się. - powiedział loczek, a Tomlinson popatrzył na baterie, którą trzymał w ręku.
- Jasne. Rozładował.
- Tak Louis ! Rozładował. - odpowiedziała Vic. - Gdzie Amanda ?
- No wiesz... pokłóciliśmy się.

Oczami Amandy

Było już dość ciemno. I robiło się jeszcze ciemniej. Nie wierzę, że zgubiłam się we własnym, mieście. No, ale wiecie jak to jest. Po ciemku wszystko wygląda inaczej. Od paru godzin, mój telefon nie przestaje wibrować, ale nie odbieram.
- Ej koleżanko. Chcesz się zabawić - a może powinnam odebrać ? Dzwoń ! Dzwoń ! Dzwoń ! Ochrypły głos jakiegoś mężczyzny zawołał niedaleko. Zaczęłam iść szybciej. - Czekaj na Nas słodka - Bałam się ! Cholernie się bałam. Mój telefon ponownie zaczął dzwonić. Wyciągnęłam go z kieszeni. Zayn. Nacisnęłam zieloną słuchawkę i przyłożyłam urządzenie do ucha.
- Halo ? - Usłyszała zmartwiony głos mulata. zaszlochałam do słuchawki.
- Zayn - poczułam jak policzki mi mokną
- Mała ? Gdzie jesteś. Czemu płaczesz ?
- Zayn pomóż mi proszę. - powiedziałam
- Ej koleżanko. Nie bój się, nic Ci nie zrobimy - mężczyzna ponownie zaczął wołać.
- Kto to był ? Uciekaj stamtąd ! Gdzie jesteś ?
- Nie wiem gdzie jestem, chyba w parku ! Nie wiem kto to ! Błagam zróbcie coś - powiedziałam i na dobre się rozbeczałam.
- Uciekaj stamtąd mała ! Zaraz Cię znajdę - usłyszałam. Zayn rozłączył się. Odwróciłam się do tyłu. Nikogo nie było. Pobiegłam szybko do przodu, ale wpadłam na kogoś. To byli oni. Nie wiem jak się znaleźli przede mną, ale nie wnikam.
- Myślałaś, że uciekniesz ? - znów ten głos.
- Zostawcie mnie proszę ! - krzyczałam. Nie słuchali mnie, no ale jaki zboczeniec by posłuchał ? Jeden chwycił moje oba nadgarstki, a drugi jeździł swoimi olbrzymimi łapskami po moim ciele. Nie tak Sobie wyobrażałam pobyt w mojej ojczyźnie, oj nie tak.
______________________________________________
Uffff. Napisałam :D Pisałam codziennie po trochę. No, ale jest. Mam nadzieję, że dobrze wyszedł.

Zaległości obiecuję, że u Was nadrobię, jak znajdę tylko czas. Przysięgam, no bo wiecie teraz szkoła .:/ 2 klasa Liceum to nie dla mnie, ale jak już jestem to trzeba :*
No to miłego czytania i do napisania <3
08.04.2014 o godz. 10:06
...Patrzył na mnie i nie odrywał wzroku, utonęłam w jego oczach. Nagle mi się przypomniało. - Louis ! Droga - krzyknęłam...


... Chłopak popatrzył na drogę. Wielka ciężarówka kierowała się z niesamowitą prędkością na nas. Czy to był koniec ?
- Mandy, zanim umrzemy, muszę Ci coś powiedzieć
- Co takiego ? - napięcie ! Niech w końcu to powie, bo nie zdąży ! Czemu on z tym zwleka ?
- Bo... kiedy byłem mały... ukradłem kiedyś takiemu chłopakowi łopatkę z piaskownicy ! - krzyknął, a ja popatrzyłam na niego jak na ostatniego idiotę. Chwyciłam jak najszybciej kierownicę i zakręciłam jak najmocniej w lewo (w Anglii samochody poruszają się lewą stroną. Kierownice mają z prawej.) Zjechaliśmy z drogi maszynie śmierci, a następnie wjechaliśmy w drzewo stojące nam na drodze. Brunet z niewielką siłą uderzył głową w kierownice. Ja miałam zapięte pasy, więc nie groziło mi zderzenie się twarzy z deską rozdzielczą. Kiedy ocknęłam się z transu, w którym się znajdowałam, spojrzałam na bruneta. Jego głowa nadal spoczywała na kierownicy. Oddychał
- Louis - potrząsnęłam nim ( Boże wszystko mi się kojarzy o_O ) - Lou
- Yhymmm - wymruczał.
- Ej podnieś się - powiedziałam podnosząc jego głowę do góry. Miał zamknięte oczy. Wysiadłam z pojazdu, obeszłam dookoła i wyciągnęłam Louisa na trawę. Odsunęłam go na bezpieczną odległość i wykręciłam numer na pogotowie.

30 minut później

Byliśmy już w szpitalu. Mnie już opatrzyli. Czekałam tylko na Lou. Po chwili wyszedł lekarz.
- Pani narzeczony jest w szoku. Nic mu nie jest. Ale musi odpocząć.
- Yhym. Rozumiem. A może wyjść ?
- Powinien zostać na noc na obserwacji. A jak wszystko będzie w porządku to jutro będzie mógł wyjść.
- No dobrze. Dziękuje - podziękowałam i już miałam się kierować do sali, gdzie leżał mój "narzeczony", kiedy ktoś zaczął mnie wołać.
- Przepraszam ! - odwróciłam się na pięcie i popatrzyłam na pielęgniarkę.
- Tak ?
- Przyszła jakaś Pani i przedstawia się jako dziewczyna Pana Louisa. - No to jestem w czarnej dupie - Nazywa się Eleanor Calder
- Tak to jest jego dziewczyna. - powiedziałam zgodnie z prawdą.
- W takim razie pani to ... ?
- Kochanka ! - weszłam jej w zdanie.
- A więc, mam jej nie wpuszczać ?
- Nie. Niech Pani wpuści.
- Powiedziałam jej, że jest tu już dziewczyna Louisa.
- No to po mnie. Dobra. Niech ją pani wpuści.
- Jak Pani Sobie życzy - dodała, po czym wróciła do recepcji.
- Kim Ty do cholery jesteś - jakieś 5 minut potem, do moich uszy doszedł krzyk dziewczyny Tomlinsona.
- Koleżanko ! Spokojnie ! - zaczełam ją uspokajać. - Nikim nie jestem. Koleżanka. Tylko koleżanka. Ale musiałam coś powiedieć, bo nie podali by mi informacji na temat Lou.
- Napewno nic Cię z nim nie łączy ?
- Napewno - uśmiechnęłam się do brunetki.
- No to mogę być spokojna. Skoro nic, to nic. - odwzajemnła uśmiech. - Eleanor Calder.
- Wiem kim jesteś.
- Serio ? - zdziwiła się
- Tak. Lou dużo o Tobie mówił - ale ja kłamie xD oj nie ładnie.
- WOW. To się cieszę
- Amanda Białucha - powiedziałam podając rękę.
- Bia... co ?
- Jestem z Polski. Nie tylko Ty nie umiesz go wypowiedzeć. - zaśmiała się.
- Idziemy do niego ?
- Tak, chodźmy - razem z El poszłyśmy do pokoju naszego "chłopaka". Marchewkowy jak ujrzał swoją dziewczynę od razu się uśmiechnął.
- To może zostawie Was samych. Napewno chcecie pogadać.
- Nie. Nie musisz.- powiedzieli równocześnie.
- Ale naprawdę. Poinformuję Twoją mame Lou, i wracam do Holmes Chapel.
- Amanda ! - usłyszałam jego stanowczy ton.
- Jedź do mojego domu, a jutro wrócimy razem. W końcu po jutrze wyjeżdżamy.
- Gdzie wyjeżdżacie ? - Zaciekawiła się Eleanor.
- Do Polski.
- Dlaczego mi nie powiedziałeś wcześniej ? Może też bym chętnie poleciała. - dodała z wyrzutem.
- Myszko, nie poleciała byś. Ten lot załatwiła nam Mandy. A to dość trudne było.
- Aha. Przepraszam. - powiedziała i przyssała się do ust swojego chłopaka, a po chwili zadzwonił jej telefon.
- Sory. Muszę odebrać.
- Idź odbierz spokojnie. - odezwałam się.
- A teraz Ty wyjmyj telefon - rozkazał
- Po co ?
- Dzwoń po moją mamę.
- Aha. No spoko - powiedziałam po czym z kieszeni wyciągnęłam telefon. Wpisałam numer, zapisałam i zadzwoniłam.

10 minut później

Po rozmowie z Panią Tomlinson, ustaliłyśmy, że do jutra prześpię się u niej w domu. Zaoferowała się, że po mnie przyjedzie i poważnie porozmawia z synem na temat jazdy.
- Jestem - usłyszałam ponownie głos Eleanor. Ciekawe jak zareaguje mama Lou jak ujrzy dziewczynę syna. - Skarbie. Muszę iść. Przepraszam, ale dzwonili z pracy. Wiesz jak to jest. Obiecuję, że zadzwonię. Dzisiaj i jutro. Na razie. - rzuciła po czym wyszła.
- A już myślałem, że spotka się z mamą.
- Ja też. byłam ciekawa jej reakcji.

Dzień później
Oczami Victorii

Martwię się o Amandę. Nie ma jej od wczoraj. Louis też przepadł. Razem z chłopakami próbujemy się do nich dodzwonić, ale nie odbierają. Do jutra muszą się znaleźć, bo przepadnie nam wyjazd do Polski. Ja tak Strasznie chcę tam jechać ! ! ! Trudno ! Jak się nie znajdą jadę bez nich !
- Ej coś musiało się stać. Oboje nie odbierają - blondyn chodzić w kółko po salonie.
- Niall uspokój się. Przecież Annie powiedziała, że jadą do Doncaster. - powiedziałam i podeszłam do blondyna
- No i co ? - dorzucił. Przytuliłam go mocno.
- Uspokój się.Harry masz numer do Pani Tomlinson ?
- No mam. - rzucił Harry, wyszukał numeru Pani Tomlinson i przyłożył telefon do ucha.

10 minut później

Kiedy Hazz skończył rozmawiać, wytłumaczył nam wszystko.
- Chociaż tyle, że nic poważniejszego się nie stało.
- Dokładnie. - przytaknął Liam, zaraz usłyszeliśmy warkot silnika. Wszyscy wybiegli na pole, gdzie auto z naszymi przyjaciółmi wjeżdżało właśnie na podjazd.
- Wiecie jak my się martwiliśmy ! Nie odbieracie telefonów, nie dajecie znaków życia ! A my tu od zmysłów odchodzimy - Lou chyba nie przejął się słowotokiem przyjaciela, ponieważ razem z Amandą wyminęli i ruszyli w stronę domu.
- Może byś chociaż coś powiedział. - Loczek się wkurzył.
- Nie mam ochoty z nikim rozmawiać. Jestem zmęczony.
- Ja też - dodała Amanda - chyba wrócę do domu.
- Odprowadzę Cię - zaoferował się Louis.
- Nie idź odpocznij. Zobaczymy się jutro - powiedziała
- No okey - powiedział podszedł do niej i przytulił czule. Coś między nimi jest. I ja temu pomogę.
- Ja Cię odprowadzę - tym razem pomocną dłoń zaoferował Niall. A Amanda nie odmówiła i razem ruszyli w stronę domu Amandy. Ja pociągnęłam Hazze za rękę i weszłam z nim do domu, do osobnego pokoju
- Coś między tą dwójką jest - powiedziałam
- Między kim ? - zdziwił się chłopak.
- Między Louisem, a Amandą. I musimy zadziałać.
- Ale Eleanor. Co z nią ?
- To po fakcie się z nią coś zrobi.
- Nie wiem co kombinujesz, ale wchodzę w to - uśmiechnęłam się do niego.

Oczami Amandy

Nialler zaoferował się, że mnie odprowadzi. Nie odmówiłam mu. Nie chciałam się kłócić. Byłam za bardzo zmęczona.
- To co ? Poznałaś Jay ?
- Kogo ?
- Johanne ?
- Tak. Bardzo fajna kobieta.
- No wiem. A co się stało ? Jak to się w ogóle stał ten wypadek - Niall był dociekliwy, postanowiłam mu opowiedzieć.
- Louis prowadził, a potem przez moment stracił kontakt z drogą, nie wiem jak. A przed nami pojawiła się MEGA ciężarówka. Ja chwyciłam kierownice i wykręciłam tak, że uderzyliśmy w drzewo. Zadzwoniłam po karetkę i przyjechali, wzięli nas. A ja spędziłam noc u Pani Tomlinson. Tada ! Koniec.
- Aha. - powiedział. - ale Tobie się nic nie stało ?
- No chyba nie. Ale jestem zmęczona i muszę odpocząć.
- No tak. Jutro wylatujemy, więc należy Ci się porządny odpoczynek - już byliśmy pod moim domem. Bardzo fajnie mi się z ni gadało. Lubię Go. Muszę przyznać.
- No już jesteśmy. Miło się Gawędziło. To do jutra.
- Do jutra - powiedział i mnie przytulił. Podeszłam do drzwi i odwróciłam się w stronę blondaska. Pomachałam mu i weszłam do środka, gdzie czekał mój Ojciec.
- Oj będziemy musieli poważnie porozmawiać.
____________________________________________________
Nowy rozdział :D <3 Mam nadzieję, że się spodoba. Troszkę go pisałam. Ale mam już pomysł na następny rozdział :*
miłego czytania Ludzie ;3
3151675104_1_14_hXbyVoCg.gif
20.03.2014 o godz. 10:12
Oczami Amandy

Obudziły mnie promienie słońca, dobijające się przez małą szparkę < xD > miedzy zasłonami. Podniosłam się pozycji siedzącej. Chwile spoczęłam w tej pozycji. Ocknęłam się dopiero, kiedy do mojego pokoju zapukał Tata.
- Kochanie ? Wstałaś już ?
- Tak, tak. Już wstaję.
- Słuchaj. Bo za niedługo muszę wyjechać Do Polski na jakieś 5 dni. Wybierzesz się ze mną ?
- A po co jedziesz ?
- Z pracy. Mało ważne, ale pomyślałem, że może chciałabyś się ze mną wybrać.
- No oczywiście, że chcę ! - podniosłam się z materaca, podbiegłam do Ojca, zmniejszając odległość między nami i przytulając go. - A mogłabym kogoś wziąć ? - Westchnięcie.
- Ile ? - zapytał patrząc na mnie z uśmiechem. Przeliczyłam wszystkich w głowie.
- 8 - uśmiechnęłam się uroczo do Ojca.
- Zwariowałaś ? To nie jakieś zapisy. A z resztą to tylko 5 dni
- Tato ! Jak nie to zostanę w domu, a skoro to tylko 5 dni to mi się nic nie stanie.
- Dobra. Wezmę ich, ale pod warunkiem, że Ty przekażesz cioci ile nas będzie.
- Której cioci ? - zaciekawiona zapytałam.
- Agnieszce - odpowiedział.
- To u niej się zatrzymujemy ? - moje zdziwienie było tak dziwne, że aż dziwne.
- Tak. U niej. Pozwoliła nam. Zamiast jakiegoś hotelu, będziemy mieszkać u niej przez 5 dni.
- Aha. No dobra, przekaże. - powiedziałam, a już po chwili, mój telefon znalazł się przy uchu.
- Halo ... Ciociu ! Witaj ... A wiesz, wszystko w porządku, a u Ciebie ? ... Tak, tak przekazał, a skoro już o tym mowa, to masz duży dom prawda ? ... No, bo wiesz, dla mnie 5 dni to strasznie dużo, a wiesz, że mam tu przyjaciół i strasznie bym za nimi tęskniła. - zaśmiałam się melodyjnie słysząc już dzisiaj to samo pytanie co u Ojca. "Ile?" - 8 razem z tatą to 9 ... Wiem, wiem. Bardzo Ci dziękuje. Jak już tam będziemy, to wezmę Cię na takie zakupy, że przez tydzień nie będziesz mogła chodzić - odpowiedź ciotki "czy to groźba?" potraktowałam jako zgodę, a następnie się pożegnałam i przekazałam tacie dobrą wiadomość. Postanowiłam się już ubrać. Wzięłam ubrania i poszłam do łazienki się przyszykować. Około godziny 9.30 zeszłam na dół i zjadłam śniadanie. Napisałam SMS'a do Victorii.
A: Za 2 dni jadę do Polski. Musimy się dzisiaj spotkać we 3 ( Ja Ty i Harry ) i pogadać. <3
V: Co ?! Jak to jedziesz do Polski ? Ale o co chodzi ? Koniecznie musimy pogadać. ! Będziesz mi się tłumaczyć.
A: To spotkajmy się w Parku. Napisz jeszcze do Harrego
Vick nie odpisała, a ja zaczęłam się zbierać i wyszłam wolnym krokiem w stronę parku.

15 minut później

- Jak to wyjeżdżasz ? - krzyknął Harry na powitanie.
- Spokojnie ! - uspokajałam go - Właściwie to wyjeżdżamy wszyscy - powiedziałam z uśmiechem.
- Co ? - zapytali obydwoje
- Tata jedzie do Polski, zaproponował, żebym pojechała z nim. Na 5 dni. Zatrzymamy się u cioci. Tam gdzie mieszkałam. I poprosiłam ich... żebyście pojechali ze mną.
- Am - zaczął Harry - to szlachetne, ale ja nie mogę. Wiesz, że nie zostawię chłopaków samych z Mamą i Gemmą.
- Debilu wiem. Dlatego powiedziałam, że Ty i chłopaki, a także Vick i Mike. Nie zostawię moich przyjaciół. Co prawda nowo poznanych, no ale przyjaciele Harrego to moi przyjaciele - uśmiechnęłam się do przyjaciół i przytuliłam.
- Zwiedzę Polskę ! - krzyknęła do tej pory cicha Victoria. Zaczęli tańczyć swój taniec szczęścia, który tańczyli razem przy każdej okazji. Nagle poczułam wibrację. Dostałam SMS'a
L: Mała ! :D Odwróć się
Po odczytaniu wiadomości, odwróciłam się i natrafiłam na te piękne morskie oczy !
- Hej - powiedział chłopak i mnie przytulił.
- Witam Cię - odpowiedziałam mu uśmiechem.
- Z czego się tak cieszymy - uśmiech nie schodził mu z twarzy. Podszedł do nadal tańczących i przyłączył się do nich.
- Jadę do Polski - powiedziałam. Chłopak zaprzestał tańczyć, a uśmiech który widniał na jego uroczej twarzyczce, zamienił się na smutek.
- Na ile ? Wyprowadzasz się ? Błagam powiedz, że nie ! Albo nie mów, bo zawsze wychodzi na odwrót. Powiedz, że tak. Albo nie ! Powiedz...
- Louis ! - krzyknęłam i chwyciłam go za ramiona. - Nigdzie się nie wyprowadzam. Spokojnie - po tych słowach chłopak przytulił mnie i zaczął głaskać po włosach. - Jadę do Polski, na 5 dni. Resztę wytłumaczy Ci Harry - dodałam.
- A wolę, żebyś Ty - powiedział i chwycił mnie za rękę prowadząc gdzieś na ławkę.
- No dobra. Jadę do Polski na 5 dni z Ojcem. Oprócz nas, jedzie też Vicki i Michael...
- Michael ? Kto to ? Twój chłopak ?
- Louis ! Daj mi dokończyć proszę. Michael to brat Victorii. Jedzie z nami do Polski. Jak się zgodzi. Oprócz tych dwóch, jedzie też Hazza, a z nim też i Wy. Jeżeli oczywiście macie na to ochotę.
- No jasne, że mamy ! Odwiedzę Polskę ! - wydarł się i wyściskał mnie. - Kiedy jedziemy ?
- Za jakieś 2 dni.
- No to trzeba się spakować - powiedział już spokojniej - to co ? Gdzie idziemy ? DO mnie się spakować, czy masz ochotę na jakieś kino czy coś ?
- Możemy najpierw Cię spakować, a potem pójść się gdzieś przejść - uśmiechnęłam się, a chłopak mi przytaknął. Popatrzył w stronę gdzie niedawno stali moi przyjaciele. Nie było po nich, ani śladu. Pewnie zostawili nas ! Jakie Szuje ! To pewnie pomysł Vicki ! Dobra nieważne.

Kiedy znaleźliśmy się w domu państwa Styles'ów , przywitałam się z Panią Anną, a później poszła za Lou do jego pokoju.

Udało nam się wyrobić w 15 minut. Nie wiem jak, ale się udało. Wyszliśmy z domu i ruszyliśmy w stronę parku, gdzie wcześnie przebywaliśmy.
- Opowiedz mi coś o Sobie. - te niezręczną cisze przerwał chłopak.
- No dobra, a więc. Jestem Amanda Białucha. Urodziłam się w Polsce, w małym mieście zwanym Cracow. Urodziłam się 12. września 1995 roku, a więc za niedługo będę mieć 19. Kiedy miałam 16 lat, zmarła mi mama. Bardzo to przeżywałam, ale pomogli mi Victoria i Harry, których poznałam zaraz po przeprowadzce tu. Lubie długie spacery na świeży powietrzu, wieczorami oglądać gwiazdy, nosić full capy i koszule w kratę, ale też paski. Moimi ulubionymi owocami są banany, nie wiem czemu, a warzywem to marchewka. Lubię muzykę. Ale od zawsze kocham tańczyć.
- Ymmm ... No to teraz Ja. Jestem Louis William Tomlinson, Urodziłem się w Anglii, a dokładnie w Doncaster, 24. grudnia 1991 roku. Uwielbiam śpiewać. Moje największe marzenie się spełniło, ale także przeszło samo Siebie. Nigdy nie pomyślałem, że mogę śpiewać w najlepszym zespole na świecie i to z najlepszymi ludźmi jakich poznałem. Kocham bluzki w paski, bo zawsze chciałem być zebrą, ubóstwiam marchewkę. Nie chodzę w skarpetkach, kiedy nie muszę. I to chyba tyle. Dowiesz się więcej mnie poznając. - mrugnął mi oczkiem. Na ten widok uśmiechnęłam się do Siebie.
- To co robimy ? - zapytał nagle.
- A na co masz ochotę ?
- Na cokolwiek.
- Hmmm. . . pomyślmy. A może by tak...
- No co ? - zniecierpliwił się
- Daj mi dokończyć - uśmiechnęłam się.
- A może by tak iść do kina.
- A macie tu kino ? - zapytał z pogardą
- Nie wcale ! Nie mamy - powiedziałam i ruszyłam do przodu.
- Ej ! Stój ! Żartowałem. - krzyknął za mną. - A może byśmy się przejechali ? samochodem ? - ponownie się dopytywał, kiedy mnie dogonił.
- No dobrze. Mamy cały dzień. Gdzie jedziemy ?
- Stąd do Doncaster jest dwie godziny. Jedziemy ? - popatrzy na mnie z miną zbitego psa
- No dobra. - zgodziłam się, gdyż patrząc mu w oczy, nie dasz rady odmówić. Wróciliśmy się pod dom lokowatego. Wsiedliśmy do samochodu pani Annie i ruszyliśmy do Doncaster, wcześniej informując innych gdzie się wybieramy.
W samochodzie dużo gadaliśmy, śmialiśmy się i wygłupialiśmy, Louis oczywiście uważnie obserwował również drogę. Po 2 godzinach i 50 minutach, dojechaliśmy do Doncaster. Podjechaliśmy pod dom, prawdopodobnie Tomlinsona, a zaraz potem chłopak wyszedł z pojazdu, obszedł dookoła i otworzył mi drzwi.
- Tu mieszkam. - powiedział, kiedy podchodziliśmy do drzwi
- Ładny dom.
- Powiedz to mojej mamie. - w tej chwili drzwi do domu otworzyły się, a w nich pojawiła się kobieta. Brunetka uśmiechnęła się, kiedy dostrzegła chłopaka. Rzuciła mu się na szyje i mocno przytuliła, a następnie pocałowała w czoło.
- Mandy. To jest moja mama Johanna. - powiedział - Mamo to jest Amanda...
- Twoja dziewczyna ? Ładna - uśmiechnęła się.
- Nie mamo. To jest koleżanka. Przyjaciółka Harrego.
- Aha. Przepraszam. Witaj - powiedziała i przytuliła mnie ciepło.
- Dzień dobry
- Wejdźcie. - kobieta zaprosiła nas do środka gestem ręki. Od razu do moich nozdrzy doszedł zapach pysznego Spaghetti.
- Będzie spaghetti ! - krzyknął brunet i pomaszerował do kuchni. Ruszyłam zaraz za nim.

Godzinę później

- A może zostaniecie na noc ? - jego mama chyba serio mnie polubiła. (Skromność xD) ponieważ nie chciała mnie wypuścić, ale Louisowi udało się udobruchać matkę, mówiąc, że za niedługo ze mną przyjedzie.
- Chyba się jej spodobałaś - powiedział kiedy już wyjechaliśmy w Doncaster
- No chyba tak - uśmiechnęłam się
- Zawsze chciała mieć taką synową - zaśmiałam się w duchu. Czy on mnie prosi o chodzenie ? !
- A Eleanor jej się nie podoba ?
- Skąd wiesz o El ? Przecież nie wiedziałaś nawet jak mam na nazwisko. - rzucił
- Od czego jest internet - uśmiechnęłam się. - TO odpowiesz mi ? Eleanor jej się nie podoba ?
- No jakoś nie przypadła jej do gustu. Słyszała jak się kłócimy i uznała, że lepiej byłoby, jakbym znalazł kogoś kto będzie mnie doceniał. Tłumaczyłem jej, że w każdym związku, są kłótnie, ale jakoś jej nie przekonałem.
- I tak nie ona o tym decyduje. Tylko Ty. To Ty wiesz co czuje twoje serce. Do kogo. Wiesz co przeżywa, na kogo widok bije szybciej i głośniej. Ty to czujesz, nie ona. - powiedziałam i odwróciła wzrok w stronę chłopaka, patrzyła na mnie i nie odrywał wzroku, utonęłam w jego oczach. Nagle mi się przypomniało. - Louis ! Droga - krzyknęłam.

______________________________________________________________________
Proszę kolejny rozdział :D ^_^ Udało mi się napisać :D <3
To już 4 :D Heheszki :3
Proszę o opinie :3
one-direction-2012-one-direction-32752102-1600-1207.jpg
LouisTomlinsonFULL.jpg
04.03.2014 o godz. 22:47
Zostałam nominowana Liebster Award przez AnotherGirl
Dziękuje Ci serdecznie za Nominację <3

Odpowiedzi:

1. Mam na imię Angelika (Tak wiem -,-)

2. 17 lat. Ale w październiku 18 ^.^

3.Wanted Direction
Wanted Direction 2
I te blogi które obserwuję

4. Moje Hobby to muzyka, lubię też tańczyć. Ale Muzyka jest moim światem, w którym mogę zniknąć na cały dzień.

5. Dużo jest tych rzeczy. Ale od przyjaciół, Facebooka, Telefonu i Heheszkowania ^.^ xD

6.Wszystkie sporty mają w Sobie coś pięknego. Ale moim ulubieńcem wśród nich jest siatkówka.

7. NIEBIESKI ! To jest mój kolor. Zawsze mam na Sb coś niebieskiego. Zawsze

8. Telefon, słuchawki (muzyka musi być :D)

9. Trzy metry nad niebem *.*

10. Aktualnie jest to Justin Bieber - Confident

11. Zespół. No raczej, że One Direction, ale również The Wanted i The Vamps.
Piosenkarz, Justin Bieber i Dawid Kwiatkowski.
Piosenkarka. Sylwia Grzeszczak, Ewa Farna.

Nominuję :
1. Fatima

2. Genius

3. Morfine

4.onelifeoneboy

5. Nana24

6. blogmichaliny

7.imbelieber

8.unrequited-love-jb

9.issues

10.selenaxdd

11.mybigbadluck

Moje pytania
1. Imię ?
2. Skąd Jesteś ?
3. Ulubiony celebryta ? Ewentualnie 2 lub więcej :D
4. Wieżysz w jednorożce ? :D
5. Ulubione blogi ?
6. Hobby ?
7. Ulubiona piosenka ?
8. Serial telewizyjny ?
9. Ulubiony film ?
10. Ulubiony Kolor ?
11. Masz jakieś marzenie, które chciałabyś/chciałbyś spełnić ?
Tagi: undefined
04.03.2014 o godz. 21:30
- Dawaj mi tego naleśnika ! - krzyknęła na mnie przyjaciółka. - Amanda ! Powiedziałam coś ! Bo pójdę do mamy !
- Oj Tori, Tori. Błagam Cię - zaśmiałam się melodyjnie
- Co się tu dzieje ? - znienacka w progu kuchni pojawił się mój Ojciec. - Amanda, proszę oddaj jej tego naleśnika. Jak dzieci - wyszedł z pomieszczenia, kręcąc z niedowierzaniem głową. Zaśmialiśmy się równocześnie z Victorią, a ja poszłam do pokoju, a następnie do łazienki, w której umyłam się i ubrałam się. Kiedy zeszłam na dół, a Vicki poszła do łazienki, usiadłam na kanapie i włączyłam telewizor. Jak zwykle, o tej porze nigdy nie ma nic ciekawego. Wyłączyłam telewizor, wyciągnęłam telefon z kieszeni, a następnie wysłałam SMS'a do Louisa

A: Heyo :D Louis ! Pamiętasz mnie może jeszcze ?
Nie musiałam długo czekać na odpowiedź, która przyszła niemal natychmiast.
L: Pamiętam, pamiętam ^_^. Nie mógłbym zapomnieć kobiety, która od razu ( zanim mnie poznała ) rzucała mi komplementy xD
A: O Matko ! Ale Ty mas problemy ! Nawet komplementu nie można powiedzieć -_-
L: Oooj. Spokojnie <3 Było mi miło :D
A: No to chociaż tyle. Powiedziałam to niespodziewanie.
L: Oj Tam :3 Cieszę się, że to powiedziałaś :D
A: No widzisz ^.^
L: Masz może dzisiaj jakieś plany ?
A: Tak. Jestem umówiona i niestety nie mogę zawieźć przyjaciela :( Przykro mi
L: Nie przepraszaj, ja też nie lubię ich zawodzić :* <3
A: Dobrze, że mnie rozumiesz
L: Chociaż ja jeden ^.^ To może spotkamy się jutro ?
A: No z chęcią. A teraz przepraszam, będę się szykować :* Do jutra.
L: Do jutra :*

Po zakończonej i udanej konwersacji z Louisem, wyszłam na górę, sprawdzić co z przyjaciółką, która dość długo nie schodziła. Kiedy weszłam do pomieszczenia, dostrzegłam ją płaczącą w koncie. Niczym strzała wystrzelona z łuku ruszyłam w stronę zapłakanej przyjaciółki i mocno przytuliłam.
- Ej ? A jak on znów nas zostawi ?
- Vick ! Nie pozwolę na to ! - powiedziałam i mocniej przytuliłam przyjaciółkę. - Nie zrobi tego. Jak wrócił, to widocznie chcę to naprawić. Dajmy mu ostatnią szansę. Kochasz go ! Prawda ? - powiedziałam podnosząc twarz przyjaciółki na wysokość mojej. Przytaknęła głową - To walcz. Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą - dodałam i już nikt się więcej nie odezwał

Godzinę później

Siedziałyśmy na kanapie i czekałyśmy na chłopaków. Była godzina 15.30 Zadzwonił dzwonek do drzwi. Spodziewałam się Sama. Ruszyłam z miejsca i otworzyłam drzwi gościowi
- Witaj Mandy - powiedział i mnie przytulił
- No cześć. - odwzajemniłam uścisk i wpuściłam gościa do środka. Doszliśmy do salonu i puściliśmy na czas oczekiwania telewizję. Przez cały ten czas, rozmawialiśmy, śmialiśmy się i wygłupialiśmy. Nagle zadzwonił dzwonek, co oznaczało, że chłopaki już są. Tym razem otworzyć poszła, Tori. Ja zostałam sama z Samem.
- Schowamy im się ? - zapytał
- Tak ! - powiedziałam. - Ale najpierw . . . - wzięłam telefon do ręki i wysłałam SMS'a przyjaciółce.
- Chodźmy już ! Bo nas złapią. - powiedział brunet i pociągnął mnie za rękę.

Oczami Victori

Poczułam wibracje w kieszeni. Kiedy już przywitałam się z chłopakami i dostatecznie poznałam odczytałam SMS'a od Amandy.
- Harry. - powiedziałam
- Tak - zapytał z troską.
- Jeżeli chłopcy chcą mnie poznać, to najpierw muszą mnie znaleźć. Wysilcie sięNo to może być ciekawe.
- Czyli twoja przyjaciółka kazała się nam bawić w chowanego ? - zapytał Mulat, chyba Zayn
- Ja tam wole Wam przeszukać lodówkę. - odezwał się Blondyn, Niall.
- Tak. Przepraszam chłopcy
- Nie ! - odezwał się Louis - Dobry pomysł. - Powiedział i wstał z miejsca. Pozostała 4 zrobiła to samo i zaczęła przeszukiwać cały dom.
- Mandy ! - krzyknęłam na cały dom.
- Ma na imię Mandy tak ? - zaciekawił się do tej pory cichy Liam
- Amanda. Ale mówimy jej Mandy. Takie zdrobnienie.
- Amanda ? - zdziwił się Lou - zabawne.
- Ale co ?
- Nie nic. - powiedział wyciągając telefon. Wystukał coś w nim, a następnie przyłożył do ucha. - Halo ?... Amanda ? ... No witam Cię, co porabiasz ?... Aha, Słuchaj wyszłabyś z tej kryjówki Skarbie, bo nie możemy Cię znaleźć...
- CO ? - Usłyszałam a brunet odłożył telefon. Wyszłam na górę i otworzyłam kryjówkę przyjaciółki.
- A więc tu się zawsze chowaliście - powiedziałam z bananem na ustach. Dziewczyna nie zwróciła na mnie uwagi, ale wyszła z kryjówki i popatrzyła na Louisa.
- A więc jednak spotkaliśmy się dzisiaj - powiedział z uśmiechem.
- No na to wygląda - odpowiedziała mu.
- Dobra nie ważne. Chłopaki. To jest Amanda Bia... Bia... Białucha, jest Polką. Dlatego jej nazwisko łamię mi język. - powiedział Hazza.
Każdy z nich, no oprócz Lou, przywitał się z dziewczyną, a następnie z Samem. Później usiedliśmy wszyscy przy stole i gadaliśmy.
- A może obejrzymy jakiś film - zaproponowałam
- Chętnie - powiedzieli chórem. Wstałam i włączyłam jakąś komedie. Wszyscy się rozsiedli. Po chwili zauważyłam brak 2 osób. Louisa i Amandy. Ciekawe co ta dwójka kombinuje.

Oczami Amandy

Siedzieliśmy z Lou na tarasie. Sam zaproponował, aby wyjść.
- Nie miałem pojęcia, że to Ty jesteś tą przyjaciółką Hazzy z dzieciństwa - powiedział nagle.
- To teraz już wiesz. Ale Tobie się nie dziwie. Ja powinnam w końcu się domyślić, że Louis . . Tomson jest członkiem zespołu mojego przyjaciela.
- Tak właściwie, to jestem Louis TOMLINSON - podkreślił nazwisko - Zapamiętaj je, bo kiedyś możesz je nosić. - jak na komende zaśmiałam się, a pan Tomlinson mi w tym towarzyszył. Wróciliśmy roześmiani do środka, ponieważ zrobiło się już zimno.

Oczami Louisa

- My już pójdziemy - przemówił Daddy, kiedy wróciłem do środka - Robi się już późno, a my nie chcemy przszkadzać
- Nie przeszkadzacie - Amanda wkroczyła - Mój tata wróci późno, a ja nie za bardzo lubię sama siedzieć.
- To może zostanę z Tobą - zaproponwałem.
- Chętnie, ale jak potem do domu wrócisz ? A jest jeszcze Vicki, więc...
- Niestety, Matthew kazał mi wracać. Tata przyjeżdża z jakąś nową dziewczyną. I mamy pokazać sie z jak najlepszej strony. - powiedziała blondynka patrząc w telefon.
- No to posiedze sama. - powiedziała Mandy i uśmiechnęła się. Zaczęliśmy się zbierać. Kiedy wychodziliśmy, zaczepiłem jeszcze Am
- Nasze jutzejsze spotkanie nadal aktualne ?
- Tak. Zdzwonimy się - powiedziała, a po chwili, cała 7 opuściła jej dom.
_____________________________________
Heyoo mam nadzieje że sie podoba :D piszem z telefonu i troche trudno. Mam jednak nadzieje że ktoś to czyta :3 miłego czytania <3
25.02.2014 o godz. 16:50
- Wy nawet nie wiecie jak za tym tęskniłem - powiedział wskazując uśmiech Victorii.
- To dlaczego nie dzwoniłeś ? - zapytałam.
- Nie miałem nigdy czasu. Tylko teraz Paul pozwolił nam odpocząć. Więc przyjechałem Tu.
- Ale nawet mnie nie poznałeś. - odpowiedziała z wyrzutem Vicki.
- Kiedy ostatni raz Cię wydziałem byłaś nieco niższa, nosiłaś aparat i okulary. - Uśmiechnął się wskazując wzrost przyjaciółki. Zaśmiałam się melodyjnie. Chłopak popatrzył na mnie i uśmiechnął się.
- Styles. Stęskniłam się za tobą. - powiedziałam rzucając mu się na szyje.
- Ja za Wami też. - odpowiedział. - To nadrobimy ten czas ? przez te 2 miesiące ?
- Aż dwa ?? - Krzyknęłyśmy równocześnie podnosząc się z miejsca
- Tak. Spokojnie - powiedział odsłaniając swe białe perełki.- Siadajcie. - spełniłyśmy polecenie Stylesa, usiadłyśmy i dalej rozmawialiśmy.

Parę Godzin Później

Telefon Harrego zaczął dzwonić. Chłopak odebrał przy nas.
- No tak... No wiem która godzina... Już przyjdę... Nie, nie musicie się martwić... No okey... No dobra, Pa. - rozłączył się. - Będę już się zbierał. - skierował słowa do nas. - Fajnie się gadało. To kiedy się jeszcze widzimy ? Jutro - powiedział uśmiechając się.
- Tak ! - krzyknęła Vicki. - Skoro mamy 2 miesiące, to mam zamiar nadrobić te 2 lata.
- Tak. Ja też - odpowiedział.
- Chodź. Zaprowadzę Cię - odpowiedziałam i poszłam odprowadzić gościa do drzwi. Na pożegnanie przytulił nas mocno i opuści Dom Williams'ów.

Perspektywa Harrego

Wracałem do domu. Myśląc cały czas o dzisiejszym dniu. W końcu zobaczyłem Vicki. I oczywiście Amandę. Jak ja za nimi tęskniłem. Tak się cieszę, że mi wybaczyły. Kiedy w końcu znalazłem się w domu, powiedziałem mamie gdzie byłem, a ona dziwnie się uśmiechnęła. Poszedłem do swojego pokoju, umyłem się i poszedłem pogadać z chłopakami.
- Ej macie ochotę poznać moich przyjaciół ?
- Tak - krzyknęła cała 4.
- No to super. Jutro powiem Wam o której do nich pójdziemy.
- No spoko - odezwał się Liam. Wysłałem Sms'a Vicki :

H: Chcecie poznać chłopaków ?
V: Ty się jeszcze pytasz ??? !! ;o Pewnie że tak ! ! ! <333
H: To wpadnie jutro okey ? :D
V: Jasne ! Wpadajcie. O której ?
H: Może koło 16 okey :D
V: No spoko. A teraz niestety muszę kończyć, bo idę spać do Amandy. Dobranoc Loczek ;*
H: Dobranoc Tori <33 ;*


Nasza "rozmowa" zakończyła się, a my poszliśmy spać. Ułożyłem się wygodnie na łóżku, ale długo nie mogłem zasnąć. Myśląc o jutrzejszym dniu, zasnąłem.

Perspektywa Amandy

Właśnie wychodziłam do sklepu. Musiałam iść po składniki do naleśników, gdyż moja kochana Victoria miała na nie ochotę.
- Cześć - rzuciłamSamowi, mijając go na ulicy
- Hej Śliczna - przytulił mnie - Co tam u Ciebie ?
- A dobrze. Idę do sklepu. A Ty ?
- Ja właśnie z niego wracam. - powiedział podnosząc siatkę z zakupami na wysokości swojej twarzy. - Masz może jakieś plany na dzisiaj ? - zapytał znienacka.
- Właściwie mama. Harry poznaje nas ze swoimi przyjaciółmi
- Harry wrócił ? - ożywił się.
- Tak - powiedziałam uśmiechnięta. - A jak chcesz to możesz przyjść. Poznasz ich.
- No dobra, a o której ?
- Przyjdź o 15.30 Okey ? - uśmiechnęłam się serdecznie, pożegnałam się i ruszyłam dalej. Po chwili uderzyłam w coś lub kogoś.
- Ojej przepraszam - powiedziałam z przerażeniem
- Nie, nie przepraszaj ! - powiedział chłopak o lazurowych oczach w które zaczęłam się patrzeć.
- Hallo ! - machał mi przed oczami ręką. - Żyjesz ?
- Tak, - odpowiedziałam - Ale masz piękne oczy - O matko! Czy ja to powiedziałam na głos ??
- Dziękuje - powiedział uśmiechając się. - Louis - podał mi rękę, a ja ją uścisnęłam i uśmiechnęłam się.
- Amanda - odpowiedziałam - Przepraszam, ale się śpieszę. Przyjaciółka czeka na naleśniki - rzuciłam
- No dobrze, a dałabyś mi swój numer ? - zapytał
- Tak, oczywiście - powiedziałam i podałam swój numer chłopakowi. - To ja już spadam. Cześć
- Do zobaczenia - powiedział i pomachał mi, a ja ruszyłam dalej do sklepu.
_____________________________________________
:D No to jest kolejny 2 rozdział.
Pewnie tak samo beznadziejny jak i pierwszy, no ale ...
Mam nadzieje, że czyta to ktoś :* <333 Mam nadzieje
http://i.pinger.pl/pgr472/21ead2b90029c7944f15990f <--- Hahaha <3333 Ojej biedny Liam :D

Komentujesz = Motywujesz
dggd.jpg
06.02.2014 o godz. 19:49
2 Lata później

- Michael ! - wydarłam się na chłopaka.
- Co Skarbie ? - powiedział takim tonem jakby się nic nie stało.
- Gówno - zaśmiałam się. Rzuciłam się biegiem za chłopakiem, który jakieś 5 minut temu, rozbił mi jajko na głowie.
- Dzieci przestańcie biegać ! - krzyknęła z kanapy Victoria, patrząc znudzonym wzrokiem na telewizor. - Patrz na niego ! Zapomniał totalnie o Nas, a teraz bawi się w najlepsze ze swoimi nowymi koleżkami. - nagle powiedziała z wyrzutem. Obejrzałam się i dostrzegłam w telewizji, dobrze znany na świecie boysband One Direction. Szczerze to nienawidziłam ich. A to wszystko przez Stylesa. Zostawił nas, choć obiecał, że będzie dzwonił. Tsaaa. . . Obiecanki cacanki, a głupiemu radość. Vicki była załamana jak opuszczał Evasham, gdzie zamieszkujemy. Zakochana po uszy dziewczyna, próbowała popełnić samobójstwo, kiedy dowiedziała się o jego związku z Taylor Swift. Na całe szczęście z pomocą przyjaciół, przetrwała wszystko. Teraz jest już w jak najlepszym porządku.

Perspektywa Harrego

- Harry Debilu - usłyszałem z ust przyjaciela.
- Też Cię Kocham - odpowiedziałem.
- Fajnie pośpiesz się, bo nie zdążymy na samolot. - Rzucił.
- Poczekaj. Jak ja się tam pokaże ? Muszę być idealny.
- To poprawisz się na lotnisku - dodał łapiąc mnie za rękę i ciągnąc od lustra Louis.

]Anglia, London

Byliśmy już w Londynie. Pakowałem się właśnie do samochodu, którym miałem pojechać do mojego ukochanego Evasham. Chłopaki jadą ze mną, co jest dziwne, bo w końcu oni też mają swoje rodziny i dziewczyny, przyjaciół. C'nie ? Ale mniejsza z tym. I tak bym za nimi tęsknił.
Przez całą drogę, śmialiśmy się, gadaliśmy. Opowiedziałem im trochę o moim mieście.
- . . . , a kiedy miałem zaledwie pięć lat, poznałem. . .
- Już jesteśmy - krzyknął kierowca.
- Dokończysz potem. - pocieszył mnie Zayn. No tak. Wszyscy wyszli, a ja siedziałem jeszcze chwile w samochodzie i w końcu wysiadłem.
Zadzwoniłem do domu. Drzwi otworzyła mi Gemma. Na mój widok krzyknęła. Widząc ją od razu ją przytuliłem. Przestraszona krzykami siostry mama wbiegła do korytarza i od razu się na nas rzuciła.
- Harry, nawet nie wiesz jak się za tobą stęskniliśmy - powiedziała rodzicielka po jakże uroczym powitaniu.
- A ja za wami. - odpowiedziałem - przedstawie Wam moich przyjaciół. - powiedziałam wstając, i podchodząc do siedzących już chłopaków. - To jest Liam Payne, Zayn Malik, Niall Horam i Louis Tomlinson. - wskazałem tak jak siedzieli.
- Miło Was poznać chłopcy. - powiedziała moja mama.
- Mogę autograf ? - no tak. Gemmie jak widać tez miło.
Chłopaki porozdawali autografy Mojej siostrze, a później postanowiłem zapoznać ich z moim miastem.

15 minut później

Tak ! Udało mi się ich wyciągnąć z domu ! Ruszyliśmy do pobliskiej kafejki. Idąc tyłem, ludzie nie zawsze widzą w co, lub w kogo wejdą. Obróciłem się i wpadłem na dziewczynę. Kogoś mi przypominała.
- Harry ? - zapytała dziewczyna.
- Tak. Ale niestety nie mogę Ci dać autografu, bo nie mam przy Sobie kartki papieru, ani długopisu. Zdjęcie wystarczy ? - zapytałem
- Nie dziękuje. - rzuciła głosem przepełnionym irytacją, otrzepała się i poszła.

Perspektywa Amandy

- Że Co ???? - krzyknęłam. - Jego Tu nie może być !
- Nawet mnie nie poznał.
- No co prawda troszkę się zmieniłaś. Ale mógł chociaż przeprosić.
- Może i mógł. Ale był zajęty tłumaczeniem, że nie ma papierka i długopisu.
- Taki sławny, taki bogaty, a nawet na kawałek kartki go nie stać ? - zaczęłam się powoli irytować zachowaniem naszego starego przyjaciela.
- No widzisz. Bywa.
- Nie przejmuj się nim - powiedziałam i przytuliłam z całej siły przyjaciółkę.
- Dusisz mnie - zaśmiała się
- No widzisz jak Cię kocham - uśmiechnęłam się. Nagle, po całym domu rozniosła się melodia dzwoniącego dzwonka.
- Pójdę otworzyć. - Mimo, że nie byłam w swoim domu, czułam się w tej posiadłości jak Pan i Władca. Otwierałam drzwi, grzebałam w lodówce, spałam jak tylko miałam ochotę. Oczywiście za pozwoleniem taty, który staje się nadopiekuńczy. Podeszłam do drzwi, pociągnęłam za klamkę i ujrzałam uśmiechniętego chłopaka z burzą loków na głowie.
- Dzień Dobry - powiedział niepewnie.
- Do widzenia - odpowiedziałam od razu zamykając drzwi, które niestety jak na złość nie chciały się zamknąć, ponieważ gość przytrzasnął je nogą.
- Daj mi wejść. Musimy pogadać. - Otworzył drzwi i wszedł do środka.
- Wyjdź stąd. Nie mamy ochoty z tobą rozmawiać.
- Amanda proszę Cię ! - upadł na kolana.
- Widzę jednak że pamiętasz moje imię ! - powiedziałam. W myślach uśmiechnęłam się. To był ten sam nasz Harry. Zawsze tak robił, gdy się na niego "fochałam"
- Co się tu dzieje ? - zaciekawiona Victoria weszła do salonu. - Cześć.
Chłopak wstał podszedł do niej i przytulił.
- Przepraszam Was ! - powiedział tuląc do Siebie dziewczynę, która o dziwo też mocno trzymała w ramionach chłopaka. - Musimy pogadać - powiedział poważnie.
- No dobrze - odezwała się po chwili dziewczyna.
____________________________________________

Tsss. . . Jaki beznadziejny :(

Proszz ! Dodałam 1 rozdział <3 :P
Chcę serdecznie podziękować AnotherGirl. Naprawdę Ci dziękuje <3333 Za komentarze i za to że wg czytasz te opowiadania :D :3
Twojeee jest Naprawdę wspaniałe ! <3
Jeszcze raz dziękuje ;*
03.02.2014 o godz. 13:45
Rozmyślałam nad moim życiem, patrząc przez okno samolotu startującego do Londynu, do Ojca, gdzie teraz mam zamieszkać. Nie jestem jeszcze pełnoletnia, więc samemu to nie za bardzo, a w Polsce nie mam żadnej rodziny. Tak, niestety. Śmierć mamy to najbardziej bolesny cios, jaki można otrzymać od losu. Jeszcze nigdy nie przeżyłam nic bardziej bolesnego. Wiem co mówię.
~ Godzinę Później ~

Podczas lotu, zasnęłam. Obudził mnie Tata. Samolot powoli szykował się do lądowania. Przez jakieś 15 minut rozmyślałam, jak teraz będzie wyglądać moje życie w innym kraju. Dopiero mam 16 lat. A już tak dużo straciłam. Może przyda mi się taka zmiana. I mimo, iż będę tęsknić za Ojczyzną, postaram się być Tu szczęśliwa.
- Kochanie, wychodzimy - wyrwał mnie z rozmyślań Ojciec.
- Tak. Już - wstałam i wzięłam swój podręczny bagaż.

W drodze do mieszkania, nikt się nie odzywał. Zupełnie jak podczas lotu. Było cicho, ponuro. Jak teraz w moim życiu.
Stanęliśmy na podjeździe, ja wysiadłam, a Tata wjechał do garażu. Wyciągnął moje trzy torby z bagażnika, a ja wzięłam tylko mały bagaż i weszłam do środka. Wnętrze było bogate. W końcu Joel ( Imię mojego Starszego ) był szefem wielu korporacji. Mnie interesował tylko i wyłącznie mój pokój, w którym postanowiłam spędzić resztę mojego szarego życia. Joel zaprowadził mnie do pokoju. Był taki sam jak ten w Polsce. Może nie dokładna kopia tamtego, ale był przynajmniej w połowie taki sam.
- Chciałem, żebyś miała jak w Polsce. - powiedział, a ja go przytuliłam.
- Dziękuje Tato. - powiedziałam i rozpłakałam się.
- Hej, hej, hej. Nie płacz ! - powiedział i wytarł mi łzy. - Wszystko będzie dobrze. - potrząsnęłam głową na "Tak" mimo, iż wiedziałam że nie.
- Mogłabym, zostać sama ? - poprosiłam, a Ojciec popatrzył na mnie zdziwiony - Chcę się rozpakować. A potem bym poszła na spacer, poznać trochę okolicę.
- No dobrze. - Powiedział, ucałował mnie w czoło i wyszedł.

~ 30 minut później~

Wyszłam z domu, zaczęłam zwiedzać okolice. Oglądałam domu moich nowych sąsiadów. Na jednym z nich siedziała starsza kobieta, a obok niej jakaś dziewczynka, wyglądał może na 13, 12 lat. Uścisnęła kobietę i krzyknęła " I Love You Mom" od razu zrobiło mi się smutno. Na policzku poczułam łzę.
- Hej co się stało ? - usłyszałam przed sobą. Podniosłam głowę do góry, i ujrzałam dwójkę nastolatków przyglądającym mi się z niepokojem.
- Nie nic - odpowiedziałam ścierając łzę.
- Jesteś Tu nowa ? Sorry, że pytam, ale nigdy wcześniej Cie tu nie widziałam. - odezwała się blondynka
- Tak - uśmiechnęłam się
- To jest Harry - powiedziała wskazując kolegę obok - A ja Victoria - podała mi rękę i uśmiechnęła się szczerze
____________________________________________
Kaa Boom ! Dzisiaj Prolog Ohh Yeah ! :D
Tak pisało że nie wiadomo kiedy, ale natknęło mnie, żeby napisać dziś. To miłego czytania
Tagi: Heheszki
31.01.2014 o godz. 15:13


Amanda Białucha - Urocza blondynka, o zielonych oczkach. Ma 18 lat. Polka. Po śmierci matki, przeprowadza się do swojego Ojca, do Londynu gdzie poznaje, Victorie. Od razu się zaprzyjaźniają. Uwielbia śpiewać, tańczyć, fotografować i spędzać czas z najbliższymi.

Victoria Williams - Najlepsza przyjaciółka Amandy. 17 lat, ale już niedługo. . . Blond dziewczyna,o czekoladowych oczach. Słodka Brytyjka, która musi mieć wszystko dopięte na ostatni guzik. Dobra uczennica, w szkole aniołek. Ale kiedy znajduje się z Amandą, zamienia się w szalona dziewczynę, łaknącą przygód. Uwielbia fotografować.

Michael Williams - Brat Vicki. 22 Lat. Jest bardo bliski Amandzie. Traktuje ją jak młodszą siostrę. Lubi graj w kosza. Student. Jest kapitanem drużyny koszykarskiej.. Brunet o Niebieskich oczach.

Louis Tomlinson - 22 Lata. Najlepszy Kumpel Harrego.. Uwielbia śpiewać. Uwielbia chodzić w paskach i jeść marchewki. Jego oczy są hipnotyzujące, koloru lazurowego.

Harry Styles - 20 lat. Był przyjacielem Michaela. Ale po xFacktorze, zapomniał o nim. Wraca do Londynu, aby kontynuować swoje zaloty do Vicki. Zabiera ze Sobą cały zespół, który chciał poznać jego przyjaciół z dzieciństwa.

Zayn Malik - Uroczy Mulat z One Direction. 21 Lat. Jest wesoły, zawsze uśmiechnięty. Chłopaków 1D traktuje jak rodzinę.

Liam Payn - 20 Lat. 1/5 One Direction. To on jest najspokojniejszy z całej 5, chociaż nie wiadomo. Daddy Direction.

Niall Horan - 20 Lat. Irlandczyk. Członek xD One Direction. Farbowany blondasek, który potrafi jeść godzinami. Jego ulubiona miejscówka to Nando's.

___________________________________________

No to wszyscy ! ! ! :D Teraz tylko 1 Rozdział, a może prolog. Jeszcze pomyślę :* <3 <3...
Ale dokładnie nie wiem kiedy dodam :*
31.01.2014 o godz. 11:15

Dobraaa <3 <3 To może zacznę najpierw Od zapowiedzeniaa <3.

Opowiadanie będę wrzucać, jak tylko znajdę czas. Więc może tak w Soboty wieczorkiem i piątki. Obiecuje że jak tylko znajdę czas <3
/Miśka
Tagi: Opowiadanie
10.01.2014 o godz. 17:59

Hejkaa <333
Ja jestem, hmmm. . . Tak jak tam piszę xD, ale możecie zwracać się do mnie Miśka ! :D
Jestem nową blogowiczką, która będzie blogować. :D
Mam nadzieję, że spodoba Wam się treść mojego bloga.
Tak więc, będzie na nim opo... ;) Które mam nadzieje, przypadnie Wam do gustuu <3
Pozdrawiam :*
/Miśka
Love-1D-one-direction-33371622-500-583.jpg
10.01.2014 o godz. 13:05